niedziela, 19 sierpnia 2012

Ja i europejskie matche.


Siemka ziomale!

W chu*j.
Nagle zostałam zmuszona iść zupełnie inną drogą - ba budować ją od początku...
... i otóż jestem - cała ja.
Pobita, rozszarpana, rozebrana, zgwałcona.

Zawsze mówiłam, że moim zainteresowaniem są ludzie.
Uwielbiam patrzeć, obserwować wszystkie szczegóły.
Wiem o Was bardzo dużo.
Mogłabym pisać książki!
Od relacji męsko-damskich, po przyjacielskie - z rodzicielskimi musiałabym się jeszcze trochę oswoić.

Szewc bez butów chodzi.


Mam tyle rzeczy w głowie, że trudno to pojąć.
Ludzie - nawet nieznajomi - mówią, żebym nie jechała do Stanów.

Czy Stany są naprawdę takie inne, lepsze (?)
Co tam jest takiego, czego tu nie ma.
Czy uśmiechy  i  zagadywanie na ulicy jest szczere?
Czy Polaków dobrze traktują - a nie z góry?
No i jak znaleźć idealną rodzinę, wiem z doświadczenia,
 że poznać kogoś przez internet a w rzeczywistość to zupełnie coś innego!
i przecież ciężko poczuć, że TO TA RODZINA - skoro to przez internet przecież, noooo.

Mimo tych pytań, gdy ktoś mnie pyta - odpowiadam, że wyjadę.
może to jest kłamstwo, może czysta prawda - drogę swoją buduję ja, będzie więc po mojemu.


               Niedawno przypomniało mi się, że jak byłam mała nie raz moja rodzina brała udział w losowaniu zielonej karty.
Tak... i gdyby szczęście nam dopisało mówiłabym teraz perfekcyjnie po angielsku,
a Polska byłaby ledwie znanym państwem...

*** Edit***
Przypomniało mi się, że miałam przecież jeden match z Ameryki!
Woooohoooooo.
Ta... Tylko Polaków spod Seatle i któraś z Was rozmawiała z nimi i ta rozmowa była... dość dziwna.
Także dobrze, że byłam wtedy w Turcji i nawet na skype z nimi nie gadałam, wymieniliśmy kilka maili i koniec.
*** Edit***

            W kwestii matchy, moje wakacyjne plany się trochę zmieniły.

Mama mówiła " Aguta! Lecimy na wakacje!" No to poleciałyśmy do Turcji.
Po Turcji był już sierpień i nawet nie szukałam rodziny gdzieś w Europie, ale to kilka moich matchy:

MATCH No.1

Gdzie?

UK, wiocha pod Lincoln.

Dzieci?
Trójka
wiek:
4,7,9

Moje odczucia?
Oooo mamoooo farma!
i to Angielska!
Suuuuuuuuuuper, mają konie i różne takie zwierzęta, więc mogłabym pojeździć i nauczyć się czegoś :)
Od zawsze mieszkam w mieście, na wakacje do miasta, więc może pora coś zmienić?
Nooo i mogłabym zrobić super aplikację do USA, z dziećmi na koniu, na wsiii aaaaa <3 <3

MATCH No.2

Gdzie?
Południowa Anglia, wieś

Dzieci?
Dwie dziewczynki
wiek: 2 i 7 lat

Moje odczucia?
To samo co wyżej :D

MATCH No.3

Gdzie?
Francja, St. Tropez

Dzieci?
Jedna dziewczynka
6 lat

Moje odczucia?
O mamo piękna Francja!
Morze, no i TOOOO St. Tropez! Chciałam jechać jako au pair na wakacje, nad morze, poopalać się no to mam!
Same wiecie jak to wakacje... :)

Tooo St. Tropez->>


6 komentarzy:

  1. No szkoda, że nie pojechałaś na au pair do europy, ale Turcja też super przygoda:)

    Wiesz, te wątpliwości pojawiają się i znikają, takie właśnie pytania, jednak wiele osób ryzykuje i chce zobaczyć to na własne oczy.
    Tak czy siak powodzenia!

    Marka

    OdpowiedzUsuń
  2. Wątpliwości będą i nic na to nie poradzimy, tak już jest. Trzeba skakać na główkę.
    Moim zdaniem lepszą możliwością są Stany. Decyzja należy do Ciebie. :)
    Może faktycznie UK to dla Ciebie dobre wyjście. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A może po prostu Ci tych Stanów zazdroszczą? :) Ja o Europie to nawet nie myślę i nigdy nie myślałam, US albo nic ;) Choć w sumie nie wiem czemu, bo jakoś US samo w sobie mnie aż tak nie jara ;P

    OdpowiedzUsuń
  4. Zastanów się czy w 100% chcesz wyjechać?
    Ja wiem, że są wątpliwości, ale z twoich wszystkich postów bije NIECHĘĆ do wyjazdu... widać to gołym okiem, tak jak byś musiała, a nie chciała.

    Jeśli taki wyjazd nie jest twoim marzeniem, jeśli nie czujesz, że bardzo, bardzo chcesz jechać - to sobie odpuść.

    Tak jak mówie, wątpliwości są zawsze, ale u Ciebie to jest niechęć, tłumaczenie się przed nami, że nie wyjeżdżasz, bo chłopak, szkoła, rodzina, wakacje, koncert... Więc nie wiem czy jest sens rzucać się na "głęboką wodę" z takim podejściem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie, teraz nie chodzi o wątpliwości - jestem tego pewna, że wyjadę.
    A te pytania - zastanawiam się jak tam będzie, czy rzeczywiście jest tam taki 'raj', skoro bardzo dużo ludzi chce tam jechać.
    Nie mam wątpliwości, nie boję się.
    i moimi ograniczeniami takimi prawdziwymi był tylko chłopak i szkoła.
    Szkoła to już trzeba ukończyć, bo się nawet nie wyjedzie - to mi tylko pozostało.
    Ameen!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Cześć!
Podpiszesz się? :)