wtorek, 31 stycznia 2012

mine5/ Skąd pomysł na au pair.

Dzień dobry
Cześć i czołem
Pytacie skąd się wziąłem?

Otóż moja historia sięga kwietnia 2010 roku,
kiedy szukałam z przyjaciółką pracy w Młodzieżowym Hufcu Pracy.
Czekałyśmy na korytarzu aż ktoś nas obsłuży,
czekałyśmy i patrzyłyśmy na oferty pracy wywieszone na tablicy korkowej.
i nagle zobaczyłam WYLEĆ DO USA, ucz się, poznawaj ludzi, zarabiaj bla bla bla
Różowe broszurki uświadomiły mi, że moje marzenie może się spełnić!
Zawsze kochałam podróże, zawsze marzyłam o USA!
Podekscytowana tą ulotką sprawdziłam wszystko jeszcze raz na stronie internetowej.
Wszystko było piękne! Ale...
Trzeba mieć prawko, trzeba mieć ukończone 18 lat, trzeba ukończyć szkołę średnią...
No to sobie poczekam...
Czekałam, aż zapomniałam, wypadło mi to z głowy!
iii....we wrześniu 2011 strasznie się kłóciłam z rodzicami, z siostrą, wszystko było straszne!
Chciałam się usamodzielnić, iść do pracy na weekendy, jak najszybciej się wyprowadzić, cokolwiek!
i szukając pracy jako niania trafiłam znowu na różowe broszurki i znowu pełne podekscytowanie.
Poszłam na spotkanie, jeszcze bardziej byłam podniecona tą opcją!
Po jakimś czasie uświadomiłam sobie, że au pair już mi się przewinęło w przeszłości, właśnie w 2009 roku.
I otóż jestem - tu i teraz, szukam rodziny, szukam dobrej opcji dla mnie.

Termin wyjazdu coraz bardziej się rozchodzi... maj-czerwiec-lipiec-sierpień.
Nawet nie wiem od kiedy mogę być dostępna!
Nie wiem jaką mam w takim razie rodzinę szukać, nie jestem niczego pewna...
Jeszcze koncert Red Hot Chili Peppers mi miesza w głowie!
Mogłabym pójść na ten koncert w USA, ale jaką mam pewność, że wyląduję w dobrym miejscu
w dobrym terminie i że hości mnie puszczą?
a koncert w Polsce jest 27 lipca
No i jeszcze chyba chciałabym choć trochę wakacji spędzić z kimś najbliższym mojemu sercu :)
Także chęć jak najszybszego wyjazdu oddala się, choć mam cholerny mętlik w głowie...
Już nie wiem sama...

Mailuję z rodziną z NYC!
Trójka dzieci 10,7,4 lata, samochód dostępny dla mnie, tata wdowiec,
Tylko...Coś mi nie pasuje, odpisałam mu na maila, zadałam bardzo istotne pytania, bo widziałam,
że zależy mu na czasie, a on napisał 3 zdania nie odpowiadając na żadne moje pytanie
i podał mi @ do agencji w której on jest i powiedział, żebym napisała do nich i zapytała się o szczegóły co i jak. Napisałam, ale jeszcze nie odpisali. Strasznie mu się śpieszy, a ja przecież nie wiem co i jak!

Do 4 czerwca, ten dzień był moim dniem. Dniem w którym miałabym być w USA.
więc do 4 czerwca pozostał 124 dni! Niektórzy 124 dni przed wyjazdem to już mają rodziny "zaklepane"
Może i tak będzie, że wtedy wylecę? Who knows?
Jak na razie muszę być tu i teraz - prawko, szkoła, ludzie, no i pieniądze.

Dziękuję
Do widzenia!

* PS. Dziękuję, za czytanie!

piątek, 27 stycznia 2012

mine4/wiek dzieci

"ma-mo!"
<-- Wyobrażając sobie wyjazd! 
Kiedy jesteś w obcym mieście z obcą rodziną, z obcym językiem wokół, z obcym powietrzem,
W OBCYM ŚWIECIE!
Zdarzyło mi się to przeżyć i gorąco polecam!
Można stać się zupełnie nowym człowiekiem!
Nikt nie zna Twoich wad, nikt nie zna Twoich błędów!
Masz całą czystą, białą kartkę do wypełnienia, do pokazania się z jak najlepszej strony,
bo przecież jesteś nowa.
Cały świat stoi otworem, tylko musimy wyjść i się zmierzyć ze wszelkimi trudnościami.
Upadać i wstawać. 

Nie ma czasu na wstyd przed ludźmi, na brak otwartości, na chowanie się po kątach!
Życie mamy jedno i trzeba łapczywie je chłonąć!
i z takim przekonaniem, z błyskiem w oku dążę do.....nie... nie tylko dążę, ale
 stanę na amerykańskiej ziemi!  


i mam nadzieję, że chudsza :D
Bo właśnie startuję z dietą! ;x  Kiedyś już na niej byłam i bardzo ładnie schudłam, ale musiałam wyjechać na miesiąc i nie mogłam na niej być i przytyłam i to jeszcze więcej niż ważyłam wcześniej ;x
Ale mam przykłady wokół siebie osób, które były na tej diecie i naprawdę schudły ostro i się utrzymują,  więc i ja chcę dopiąć swego!

i to są moje cele: Jako laska stanąć na Broadway St. :) + wrócić nieco bogatsza niż jestem.

Czy wiecie, że au pair w USA łącznie zarobi blisko $10.000 ?
Kuuupa kasy! Na dzisiejszy dzień jest to około 30 000 zł!
Oczywiście nie myślcie, że uda wam się zabrać całą sumę do Polski - to jest nierealne :D
ale ja bym się cieszyła nawet z tysiąca dolarów!


Zastanawia mnie też wybór wieku dziecka.
             Dzieci między 0-1,5 to dla mnie ogromna odpowiedzialność.
Z jednej strony to można przy nich poleniuchować:
śpią, jedzą, śpią, jedzą, zmiana pieluchy, zabawa, śpią, trochę płaczu.
Niby miałam do czynienia z takimi bobasami, ale wizja zajmowania się nim tyle godzin mnie rozwala!
Zawsze widzę wtedy jak się krztusi i nie może wziąć oddechu ;x Nie wiem co bym zrobiła!
            2-4 lata Uczą się mówić, uczą się pewnych zachowań, ale też nabierają charakteru
i chyba od tego wieku jak zobaczyłam na własnej skórze zaczynają się wybryki.
         4<  im starsze tym coraz bardziej nabierają charakteru,
zachowań, pyskówek, są co raz mądrzejsze, zadają dużo pytań:
Skąd się to wzięło, a jak się to robi, a czemu tak się to nazywa, a co to znaczy, a po co, dlaczego AaaaAAA
Ale za to niby można z nimi porozmawiać, pobawić się, wytłumaczyć coś.

Wszystko ma swoje plusy i minusy!
Może wy coś poradzicie ;>

Tak jak ostatnio pisałam, zarejestrowałam się na jednej ze stron au pair gdzie można samemu znaleźć rodzinę.
Jestem chyba okropnie wybredna.
Najpierw patrzę na wiek dzieci i jeżeli jest ono poniżej 1 roku to od razu odrzucam i już nie wyświetla mi się ta rodzina w wyszukiwarce, a jeżeli dzieci mają więcej niż rok to zaglądam w jakim mieście żyją.
Oczywiście dodaję ich do ulubionych jeśli żyją w:
Chicago ~ New York ~ San Francisco ~ San Diego ~ San Jose ~ Los Angeles ~ Miami ~ Washington ~ ewentualnie Houston

Oczywiście te miasta mogą się znajdować godzinę jazdy od mojego domu, nie więcej ;x
Może i jestem wybredna, może nie. Jednak ma to być moja przygoda, MOJA.
i to na rok, więc też chcę postawić jakieś warunki ;)

Tak przy okazji odezwały się do mnie trzy rodziny!
Jedna z Zurichu, napisała gdyby mi nie wyszło w USA, to żebym wpadła do nich i że bardzo dużo podróżują, do USA też jadą i by mi załatwili wizę, bardzo fajna rodzina - ale nie będę opisywać, bo to nie mój cel ;)

Rodzina z USA z Richmond i maps.google mówią, że to 40 min od Waszyngtonu, dziewczynki mają 1,5 roku i 3,5 roku, rodzina podała, że samochód jest ponoć dostępny ale jeszcze nie wiem jak to wygląda :)

i rodzina z Baltimore, Maryland, dziewczynka ma 5 lat, tata jest dyrektorem muzeum, oni odpisali mi na maila i są okej, ale zastanawia mnie czy są 'prawdziwi' skoro proponują mi 500$ na tydzień ;o
Pewnie nie, ale zapytam się czy mogliby się zarejestrować w agencji w razie czego, jeśli odpowiedź będzie pozytywna to wiadomo, że można im ufać ;) w ich mieście żyje ponad 600 tys ludzi a do Waszyngtonu jest godzina drogi. ?


Polecam ustawić sobie stronę pajacyka jako stronę główną i codziennie raz klikać w brzuszek ;)
Nic wielkiego nie robisz, a pomagasz!

poniedziałek, 23 stycznia 2012

mine 3 + język

Siemano!

Czas płynie nieubłaganie a ja dalej w czarnej... dziurze :)
Chociaż...
  Angela podsunęła mi pomysł, żebym zarejestrowała się na stronie, gdzie szuka się rodziny na własną rękę. Co prawda konto na jednej ze stron miałam już od jakiegoś czasu, ale nie zaglądałam tam często.

Martwiłam się, że Interexchange ( agencja, w której prawdopodobnie będę ) nie ma za dobrych opinii na temat szybkości znajdowania rodzin. Reaktywowanie konta to dobry pomysł! i tak uczyniłam, zaczęłam przeglądać rodziny. Rodziny, które chcą tylko Amerykańców, Niemców, Australijczyków, Brytyjczyków, Kanadyjczyków, Irlandczyków, Szwedów - wszystkich tylko nie Polaków! ;<
 aaaa były też "rodziny" gejów i lesbijek - jak to widziałam, to tylko współczułam dzieciakom...
Właściwie konto jest czynne od wczoraj, więc szału rodzin nie ma :x

I  w ten sposób planuję znaleźć tam rodzinę i "pójść" z nią do agencji, aby wszystko było legalne, papierki były załatwione i rodzina szybko znaleziona!

... jak tak przeglądałam rodziny to zastanawiałam się gdzie chciałabym wylądować, w jakim stanie.
Sobie myślałam " spoko, wyląduję tu, to potem zwiedzę Florydę, New York, Californię, oo tu jeszcze zahaczę, tam "
chyba nie -,-
Kurde czemu U.S. są takie wieeeeelkie?!
Na przykład, żeby z San Francisco dotrzeć do Nowego Jorku musimy przejechać około  4700 km! maps google mówią mi, że to 2 dni jazdy autkiem.. M.A.S.A.K.R.A.
i co tu wybrać? 
Tak, wiem... Rodzina jest bardzo ważna, ale dla mnie jest też bardzo istotne gdzie spędzę te 12 miesięcy (?)
Na razie zostawiam to światu i zobaczymy czy jakaś rodzina się odezwie ;)

Znowu zaczął się ten okres, kiedy codziennie sprawdzam milion razy milion stron na temat au pair :x

JĘZYK obcy :)
Powiem szczerze, że pytania brzmiące " jak dobrze muszę mówić w danym języku " dość mnie irytują, więc może napiszę tu kilka słów.

Ostatnio napisała do mnie jedna osoba, która "nie zaliczyła" rozmowy wstępnej z agencją....
Tak... Takie rzeczy się też dzieją, ale nie o to chodzi.
Żeby móc wyjechać do USA ( czy innych państw ) dobrze by było móc komfortowo się tam czuć, czyli bez żadnych spin pójść do sklepu po bułkę czy gdy się zgubić poprosić o pomoc :)  ...Trzeba jednak trochę tego języka znać. Nie chodzi o to, żeby zaliczyć rozmowę, wykuć ją i jechać w świat.
To nie będzie miało sensu... Jakby wyglądała wtedy rozmowa przez telefon z przyszłą rodziną?
Chodzi o to, żeby móc wyjść na ulicę, porozmawiać z ludźmi, porozmawiać z dziećmi, z host family kiedy usiądziecie razem przy stole czy gdziekolwiek indziej, zamówić coś w restauracji - takie proste czynności.
Nie warto się pchać na siłę tylko po to by tam być, bo bez języka nikt Ci nie pomoże.

Po prostu musi to być poziom komunikatywny, jak samo słowo wskazuje - komunikacja, rozmowy, aby zrozumieć :) Czatujcie z po angielsku, dzwońcie do obcych ludzi przez skype i po prostu rozmawiajcie!
Polecam do tego stronę livemocha.com
Jak byłam w gimnazjum i bardzo łaknęłam angielskiego, to właśnie tak robiłam:
Losowa osoba na skype, książka albo słownik przed sobą i rozmawialiśmy albo pisaliśmy i bardzo dużo mi to dało :)
Zawsze słownictwo będzie ważniejsze od gramatyki, jednak jakieś podstawy trzeba znać :)
Nie mówię, że mój angielski jest perfect :D Ale dążę do tego!
Morał z tego taki - uczyć się języków! 


i pozdrawiam z Wrocławia, tutaj gdzie ferie trwają :)

Cholernie polecam choć raz poświęcić 3 minuty politykowi, który mówi jak.... CZŁOWIEK! :)



Może California ;>

środa, 11 stycznia 2012

mine2

Święta, święta i po świętach.
Sylwester udany - szyba, ściana ( wgnieciona ), miska ( prezent ślubny dla rodziców sprzed 20 lat ) niestety marnie zginęły... 
Prawko - ciągle się robi :)

Dość niedawno dostałam maila z umową związaną z wyjazdem ofc! Serce me wręcz stanęło!
Jeszcze przeczytałam o tym, że czas wpłacać pieniążki - znowu serce odmówiło posłuszeństwa...
Sytuacja oczywiście została nieco opanowana. Okazał się, że nie tak prędko!
Jeszcze czas mam dopóki wg prawa nie nauczę się jeździć :/
Aghrrrr... Why?! Czemu w Polsce tak cholernie trudno się dostaje to prawko?! Teraz to jeszcze taaaaaaaaaakie kolejki... 
Serce do tej pory łamię się coraz bardziej, ale co ma przetrwać to przetrwa, prawda? 
Jak filmik miałam robić tak miałam ;)
Czyli w dalszym ciągu odkładam go, na późniejszy czas.
Teraz kiedy pojawiły się takie wątpliwości wyjazdu to tym bardziej moje myśli o au pair nie pojawiają się z taką częstotliwością jak kiedyś.
Serce moje krzyczy   " jedz za rok, jedz za rok " i co tu mądrzejsze jest rozum czy serce?!
Tak czy siak czas mam - dopóki prawka nie będzie to nie ruszam żadnej aplikacji :)
Jeszcze te opinie o Interexchange z którym miałabym współpracować... Nie są zbyt pomocne w wyborze agencji :x

Co prawda, mało pieniążków oczekują, ale za to długo rodziny szukają...
Zazdroszczę wszystkim, którzy mają już bilet albo już tam są - są bliżej Ameryki niż ja!
Jeszcze szkoła mi ciąży...
Same problemy!

Mimo tego zawrotu głowy marzę o wyjeździe! Już nie wytrzymuję w tej smutnej, szarej Polsce...
Coraz częściej słyszę, że w moich oczach COŚ tkwi.... Ochh po prostu tęsknię za otwartością, pomocą, uśmiechem na ulicy. Pamiętam to jak przechadzałam się główną ulicą Egiptu i wszyscy krzyczeli  "Aguta, Aguta!" ( bo tak mam na imię, właściwie tak na mnie mówią ) czułam się jak gwiazda!
Gwiazda, której chcą wszyscy pomóc, spędzić trochę czasu razem - bez nudy!
Może to tylko zachłyśnięcie się mną - jako osoby z dalekiego kraju, w którym pada śnieg, mimo to było to fantastyczne i miłe!

Nie wiem jak dotrwam do czerwca - miesiąc w którym mam wyjechać.
Nie wiem jak dotrwam do czerwca skoro nawet Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy nie dała mi tyle co zawsze dawała. Dostawałam wtedy miliony uśmiechów od ludzi, którzy chcą pomagać, którzy są otwarci...
Żeby to dostać trzeba najpierw dać i tutaj potwierdzają się słowa przyjaciela, przyjaciół - wszystkich...
Coś nie tak, coś źle, co się dzieje, chcesz pogadać, pomóc, powiedz o co chodzi, co jest
 bla bla bla  blaaaabeeblblellaaaeblblelbllle
Obudzić się pora!

Na koniec smętów trochę ciekawsze rzeczy wklejam. Zachęcam szczególnie do ostatniego.

A tu trochę polskiego akcentu za granicą:
http://aleseriale.pl/gid,9217,img,294687,fototemat.html?ticaid=5db87

i trochę hostmamowego akcentu dla au pair, czyli blog prowadzony przez hostmum:
http://aupairmom.com/

oo i polecam najbardziej:
 http://www.krld.pl/krld/zjednoczenie

A od poniedziałku Dolnyśląsk zaczyna ferie zimowe!

Życzę au pair'owego super-roku!