poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Spotkanie CC i raj zakupowy!

" Jak Ameryka?"              "Jedziesz?"            " Kiedy wyjeżdżasz?"            " A gdzie?"

i milion podobnych pytań... A co ja na to?
Ymmm... Nie wiem?!
Nie wiem, nic!
Ale wcale się tym nie przejmuję, to co się dzieje teraz u mnie w życiu odciąga mnie od wyjazdu.
Jednak on jest, jest zapisany w kalendarzyku no... "przecież to jeszcze tak daleeeko..."
A wiadomo, że minie to jak dwa dni!

Kurczę jak mam myśleć o wyjeździe, kiedy...
Kiedy zostałam ciocią!
Jak mam nie czekać aż bobas wyjdzie na świat, nie widzieć jak moja siostra chodzi z wielkim bebechem?
Wszystkie te momenty...
Bo to dopiero 5 tydzień tzn. jeszcze 8 miesięcy zanim maluch wyjdzie, a ja mam jechać w październiku. 
Kurczę takie momenty mają mnie ominąć... Za serce łapie mocno.
Tym bardziej, że to pierwsze dziecko w mojej rodzinie, a moja ukochana babcia marzyła o zostaniu prababcią!
I mam nie widzieć jak pęłna szczęścia bierze na ręce to maleństwo?
No way!


Dobra, dobra koniec.
Zamykając ten temat dlaczego mam problemy z wyjazdem to...
Najpierw coś Amerykańskiego:

Czyli Lidlowskie, Amerykańskie Muffiny!
Opakowanie:
Moje są czekoladowe, więc wyglądają tak:


Są tak na maksa intensywnie czekoladowe, że zjesz jedną a starczy Ci na tydzień!
Ale narobiłam smaka! Haha!
Poza jedzeniem to byłam na spotkaniu Cultural Care, znowu.
Tym razem byłam z przyjaciółką - Paulą, którą namawiam na wyjazd :)
Nie pisałabym o tym gdyby nie to, że to było specjalne spotkanie, bo na miano specjalności zasługuje przez to,
że była na nim Pani z Ameryki - Caroline!
Mówiła sporo, oczywiście w swoim ojczystym języku i powiem wam, że CC jeszcze bardziej nabrało mojego zaufania.
Mimo, że nie korzystam z ich usług.

Oczywiście Natalia - która prowadzi spotkania we Wrocławiu od razu mnie rozpoznała ( byłam na spotkaniu we wrześniu)
i pytała co u mnie, czy jadę bla bla a ja... 
Co miałam powiedzieć? A jadę z innej agencji, ale chciałam pokazać koleżance jak to wygląda
i też namówić ją na tańszą agencję
Powiedziałam, że się zastanawiam jeszcze :)

Była też Czerwona ( nie pamiętam jej imienia, ale była ubrana na czerwono :D), która w te wakacje wróciła 
z dwuletniego pobytu w U.S.
i co teraz?
Za miesiąc leci do HostFamily w odwiedziny a potem do swojej miłości życia, która mieszka w Meksyku
 - już na stałe tam zostanie.
I to dowód, że wyjazd zmienia zycia o 180 st.!

Nic nowego się nie dowiedziałam na spotkaniu, zapytałam Caroline co z podatkiem, bo nikt praktycznie nie wie.
Ona też nie wiedziała...
Czerwona mówiła, że płaciła $700, ale...
ale... mieszkała w Delaware ( o ile dobrze pamiętam ) to jest Stan, gdzie nie ma podatku!
 ( jeśli podałam złą nazwą stanu proszę o poprawkę)
Mówiła, że jeśli normalnie - w innym stanie - kupuje się np bluzkę za $100 top ona w swoim Stanie płaciła $80,
 ale za to musiała zapłacić więcej ( dużo więcej) za to, że zarabiała w Stanach ( jako au pair ) 
Przy tym jak się oszczędza na zakupach, to $700 to wcale nie tak dużo :)
Ja mogłabym mieszkać obok tego Stanu, a na duże zakupy przyjeżdżałabym właśnie tam :d

Czerowna ma swojej podróży au pair dostała wizę turystyczną na 10 lat! 
Także bez problemu może wziąć tam ślub lub w Meksyku i żegnaj z Polską na zawsze.

Natalia mówiła mi, że tak pokochała collage Amerykańskie, że mimo że musiała mieć tylko 70 godzin ( 6 kredytów )
to zrobiła 200 godzin!
o ja też chciałabym jak najwięcej certyfikatów przywieźć z USA!


A tak przy okazji to przypominam o wyleczeniu ząbków przed wylotem do USA! 
Bye bye! 

ZAPRASZAM
PROSZĘ O PRZEKAZYWANIE DALEJ -> KLIK

4 komentarze:

  1. kocham muffinki ! ;)
    zapraszam do mnie ;p
    obserwujemy ??

    OdpowiedzUsuń
  2. hej, czyli co, dalej nic nie wiadomo z tym podatkiem tak? :<
    Jestem na 1 roku studiow i chce leciec do USA jako au pair, tylko zastanawiam sie czy przerwac studia i siuuuuup czy poczekac 2lata...
    Dodatkowy problem to aparat na stale na zebach.. slyszalas moze kiedys zeby jakas rodzina zafundowala wizyty kontrolne u ortodonty komus? :D
    Bo ja bym sie nie wyplacila tam :<

    OdpowiedzUsuń
  3. haha z tymi ząbkami to mnie dobiłaś, właśnie dziś się umówiłam z dentystką na środę, a na 11czerwca na zdejmowanie aparatu na zęby^^ huh, racja, zęby to ważna rzecz. I ogólnie fajnie, że takiego maluszka będziesz miała w rodzinie! :))

    OdpowiedzUsuń
  4. z podatkiem jest tak, że nikt o nim nie wspomina, ani z agencji polskiej ani z amerykańskiej, natomiast płacić trzeba koniecznie, bo potem ciężko o wizę jak się bedzię znowu kiedyś chciało wrócić do Stanów. Na blogu u Mai Sikory ostatnio czytałam coś o podatkach, najnowsza notka to chyba była, także sądzę że odpowiedziała by Ci na pytanie w tej sprawie :P Pozdrawiam ;))

    OdpowiedzUsuń

Cześć!
Podpiszesz się? :)