Czas płynie nieubłaganie a ja dalej w czarnej... dziurze :)
Chociaż...
Angela podsunęła mi pomysł, żebym zarejestrowała się na stronie, gdzie szuka się rodziny na własną rękę. Co prawda konto na jednej ze stron miałam już od jakiegoś czasu, ale nie zaglądałam tam często.
Martwiłam się, że Interexchange ( agencja, w której prawdopodobnie będę ) nie ma za dobrych opinii na temat szybkości znajdowania rodzin. Reaktywowanie konta to dobry pomysł! i tak uczyniłam, zaczęłam przeglądać rodziny. Rodziny, które chcą tylko Amerykańców, Niemców, Australijczyków, Brytyjczyków, Kanadyjczyków, Irlandczyków, Szwedów - wszystkich tylko nie Polaków! ;<
aaaa były też "rodziny" gejów i lesbijek - jak to widziałam, to tylko współczułam dzieciakom...
Właściwie konto jest czynne od wczoraj, więc szału rodzin nie ma :x
I w ten sposób planuję znaleźć tam rodzinę i "pójść" z nią do agencji, aby wszystko było legalne, papierki były załatwione i rodzina szybko znaleziona!
... jak tak przeglądałam rodziny to zastanawiałam się gdzie chciałabym wylądować, w jakim stanie.
Sobie myślałam " spoko, wyląduję tu, to potem zwiedzę Florydę, New York, Californię, oo tu jeszcze zahaczę, tam "
chyba nie -,-
Kurde czemu U.S. są takie wieeeeelkie?!
Na przykład, żeby z San Francisco dotrzeć do Nowego Jorku musimy przejechać około 4700 km! maps google mówią mi, że to 2 dni jazdy autkiem.. M.A.S.A.K.R.A.
i co tu wybrać?
Tak, wiem... Rodzina jest bardzo ważna, ale dla mnie jest też bardzo istotne gdzie spędzę te 12 miesięcy (?)
Na razie zostawiam to światu i zobaczymy czy jakaś rodzina się odezwie ;)
Znowu zaczął się ten okres, kiedy codziennie sprawdzam milion razy milion stron na temat au pair :x
JĘZYK obcy :)
Powiem szczerze, że pytania brzmiące " jak dobrze muszę mówić w danym języku " dość mnie irytują, więc może napiszę tu kilka słów.Ostatnio napisała do mnie jedna osoba, która "nie zaliczyła" rozmowy wstępnej z agencją....
Tak... Takie rzeczy się też dzieją, ale nie o to chodzi.
Żeby móc wyjechać do USA ( czy innych państw ) dobrze by było móc komfortowo się tam czuć, czyli bez żadnych spin pójść do sklepu po bułkę czy gdy się zgubić poprosić o pomoc :) ...Trzeba jednak trochę tego języka znać. Nie chodzi o to, żeby zaliczyć rozmowę, wykuć ją i jechać w świat.
To nie będzie miało sensu... Jakby wyglądała wtedy rozmowa przez telefon z przyszłą rodziną?
Chodzi o to, żeby móc wyjść na ulicę, porozmawiać z ludźmi, porozmawiać z dziećmi, z host family kiedy usiądziecie razem przy stole czy gdziekolwiek indziej, zamówić coś w restauracji - takie proste czynności.
Nie warto się pchać na siłę tylko po to by tam być, bo bez języka nikt Ci nie pomoże.
Po prostu musi to być poziom komunikatywny, jak samo słowo wskazuje - komunikacja, rozmowy, aby zrozumieć :) Czatujcie z po angielsku, dzwońcie do obcych ludzi przez skype i po prostu rozmawiajcie!
Polecam do tego stronę livemocha.com
Jak byłam w gimnazjum i bardzo łaknęłam angielskiego, to właśnie tak robiłam:
Losowa osoba na skype, książka albo słownik przed sobą i rozmawialiśmy albo pisaliśmy i bardzo dużo mi to dało :)
Zawsze słownictwo będzie ważniejsze od gramatyki, jednak jakieś podstawy trzeba znać :)
Nie mówię, że mój angielski jest perfect :D Ale dążę do tego!
Morał z tego taki - uczyć się języków!
i pozdrawiam z Wrocławia, tutaj gdzie ferie trwają :)
Cholernie polecam choć raz poświęcić 3 minuty politykowi, który mówi jak.... CZŁOWIEK! :)
Może California ;>
Jaki nie ogar :x
OdpowiedzUsuńLudzie to mają pomysły, żeby jechać nie znając języka - powodzenia im życzę :DDD
A Tobie już szczerze też powodzenia, bo dobrze piszesz, tylko jeszcze żeby wypaliło wszystko :)