Dzień dobry
Cześć i czołem
Pytacie skąd się wziąłem?
Otóż moja historia sięga kwietnia 2010 roku,
kiedy szukałam z przyjaciółką pracy w Młodzieżowym Hufcu Pracy.
Czekałyśmy na korytarzu aż ktoś nas obsłuży,
czekałyśmy i patrzyłyśmy na oferty pracy wywieszone na tablicy korkowej.
i nagle zobaczyłam WYLEĆ DO USA, ucz się, poznawaj ludzi, zarabiaj bla bla bla
Różowe broszurki uświadomiły mi, że moje marzenie może się spełnić!
Zawsze kochałam podróże, zawsze marzyłam o USA!
Podekscytowana tą ulotką sprawdziłam wszystko jeszcze raz na stronie internetowej.
Wszystko było piękne! Ale...
Trzeba mieć prawko, trzeba mieć ukończone 18 lat, trzeba ukończyć szkołę średnią...
No to sobie poczekam...
Czekałam, aż zapomniałam, wypadło mi to z głowy!
iii....we wrześniu 2011 strasznie się kłóciłam z rodzicami, z siostrą, wszystko było straszne!
Chciałam się usamodzielnić, iść do pracy na weekendy, jak najszybciej się wyprowadzić, cokolwiek!
i szukając pracy jako niania trafiłam znowu na różowe broszurki i znowu pełne podekscytowanie.
Poszłam na spotkanie, jeszcze bardziej byłam podniecona tą opcją!
Po jakimś czasie uświadomiłam sobie, że au pair już mi się przewinęło w przeszłości, właśnie w 2009 roku.
I otóż jestem - tu i teraz, szukam rodziny, szukam dobrej opcji dla mnie.
Termin wyjazdu coraz bardziej się rozchodzi... maj-czerwiec-lipiec-sierpień.
Nawet nie wiem od kiedy mogę być dostępna!
Nie wiem jaką mam w takim razie rodzinę szukać, nie jestem niczego pewna...
Jeszcze koncert Red Hot Chili Peppers mi miesza w głowie!
Mogłabym pójść na ten koncert w USA, ale jaką mam pewność, że wyląduję w dobrym miejscu
w dobrym terminie i że hości mnie puszczą?
a koncert w Polsce jest 27 lipca
No i jeszcze chyba chciałabym choć trochę wakacji spędzić z kimś najbliższym mojemu sercu :)
Także chęć jak najszybszego wyjazdu oddala się, choć mam cholerny mętlik w głowie...
Już nie wiem sama...
Mailuję z rodziną z NYC!
Trójka dzieci 10,7,4 lata, samochód dostępny dla mnie, tata wdowiec,
Tylko...Coś mi nie pasuje, odpisałam mu na maila, zadałam bardzo istotne pytania, bo widziałam,
że zależy mu na czasie, a on napisał 3 zdania nie odpowiadając na żadne moje pytanie
i podał mi @ do agencji w której on jest i powiedział, żebym napisała do nich i zapytała się o szczegóły co i jak. Napisałam, ale jeszcze nie odpisali. Strasznie mu się śpieszy, a ja przecież nie wiem co i jak!
Do 4 czerwca, ten dzień był moim dniem. Dniem w którym miałabym być w USA.
więc do 4 czerwca pozostał 124 dni! Niektórzy 124 dni przed wyjazdem to już mają rodziny "zaklepane"
Może i tak będzie, że wtedy wylecę? Who knows?
Jak na razie muszę być tu i teraz - prawko, szkoła, ludzie, no i pieniądze.
Dziękuję
Do widzenia!
* PS. Dziękuję, za czytanie!
Ja bym chciała do Miami. ;) ej ale jak będziesz w NYC i ja jakimś cudem wyjadę to zaprosisz mnie do siebie, prawda? ;p
OdpowiedzUsuńJa też celuję jednak w ciepłe miejsca :)
OdpowiedzUsuńHaha pewnie, że wyjedziesz i pewnie, że przyjedziesz - gdziekolwiek będę :DD
no tak zrobil sie taki maly " TAG" ;p bo to bardzo dobry pomysl na posta na takim blogu w stylu " skad sie to wzielo" :)
Usuńo tym samym pomyślałam ! żeby wymyślić jakieś inne tagi i podrzucać dziewczynom bo nie zawsze jest pomysł żeby notkę napisać:D
Usuńhmmm będę intensywnie myśleć :d
good idea :D i sorki ze tu pisze w odpowiedzi do angeli ale nie umiem inaczej - cos mi blogspot wariuje od dawna ;p jesli chodzi o moje blizniaki to to jest tak ze jak matla pracuje to wtedy one maja jakas nursery a ja zajmuje sie tylko 3 letnia Emma a w pozostale dni zajmuje sie nimi ale wtedy jesli jest z nimi matka wiec my 2 ja i host mum na 3 dzieci :) jutro mam pierwsze moje interwiev i mam stracha!
UsuńPewnie, jak szaleć to na całego :D
OdpowiedzUsuńRównież życzę powodzenia, haha :)