Właściwie już kilka dni temu pisałam notkę o tym, że zawieszam bloga - ale zaraz o tym.
Jak wiecie najpierw w swojej umowie z moją agencją miałam wpisane, że jadę w lipcu.
Później przesunęłam do października, żeby tu na wakacje zostać.
Zaczęłam przekonywać przyjaciółkę na wyjazd i podjęła już pewne kroki w tym kierunku.
Powiedziała, że polecimy w styczniu, bo nie zdąży prawa jazdy zrobić, ja mówiłam że zdąży i w październiku polecimy.
i co teraz?
Nie znacie mnie tak dobrze, ale to co mnie łączy z moim chłopakiem to naprawdę coś wielkiego.
Do rzeczy...
Właśnie ON zaproponował mi, żebym poczekała na niego do czerwca 2013 i pojechała z nim do USA.
On by pracował albo studiował - chciałby w Los Angeles albo w Nowym Yorku.
On ma już wizę, więc trochę łatwiej.
Wiem, że nikt z was nie pomoże mi na sto procent, że muszę sama, ale potrzebuję jakiegoś wsparcia.
Domyślam się co powiedziecie, ale potrzebuję to usłyszeć/przeczytać.
Do tego dochodzi to, że w tym roku nie pisałam matury i w przyszłym mogłabym napisać i pojechać z nim.
LUB poduczyć się języka w Ameryce i wtedy zdać super maturę z angielskiego.
Poplątane to, wiem.
Zawsze mówiłam, że nie będę zależna od chłopaka, że to szaleństwo i mogę sobie zmarnować życie przez to,
ale nie wiedziałam, że on traktuje mnie tak poważnie.
A opcja związku na odległość w ogóle nie wchodzi w grę - dla niego.
Dzieci nie mają w Afryce co pić a to są moje problemy ;x
Powiedziała, że polecimy w styczniu, bo nie zdąży prawa jazdy zrobić, ja mówiłam że zdąży i w październiku polecimy.
i co teraz?
Nie znacie mnie tak dobrze, ale to co mnie łączy z moim chłopakiem to naprawdę coś wielkiego.
Do rzeczy...
Właśnie ON zaproponował mi, żebym poczekała na niego do czerwca 2013 i pojechała z nim do USA.
On by pracował albo studiował - chciałby w Los Angeles albo w Nowym Yorku.
On ma już wizę, więc trochę łatwiej.
Wiem, że nikt z was nie pomoże mi na sto procent, że muszę sama, ale potrzebuję jakiegoś wsparcia.
Domyślam się co powiedziecie, ale potrzebuję to usłyszeć/przeczytać.
Do tego dochodzi to, że w tym roku nie pisałam matury i w przyszłym mogłabym napisać i pojechać z nim.
LUB poduczyć się języka w Ameryce i wtedy zdać super maturę z angielskiego.
Poplątane to, wiem.
Zawsze mówiłam, że nie będę zależna od chłopaka, że to szaleństwo i mogę sobie zmarnować życie przez to,
ale nie wiedziałam, że on traktuje mnie tak poważnie.
A opcja związku na odległość w ogóle nie wchodzi w grę - dla niego.
Dzieci nie mają w Afryce co pić a to są moje problemy ;x
oj Agutka.. my mozemy jedynie ci doradzić co mozesz zrobic .. wyrazić własne zdanie ... a jak postąpisz to już jest twoja sprawa ...jeżeli czujesz ,że jesteś w stanie poczekać jeszcze ten rok czy tam kilka miesięcy na wyjazd to poczekaj co sie odwlecze to nie uciecze ... sama napisałaś ,że opcja zwiazku na odległosc nie wchodzi w gre... a widziz ,że zalezy mu bardzo na Tobie ... to poczekaj !.. przez ten czas możesz zrobić kupe rzeczy np. podszlifować jeszcze bardziej swój angielski .. przekonać się czy rzeczywiście chcesz jechac.. itp... zdecydujecie sie na wyjazd razem jedzcie! zawsze to będzie razniej ... być może nie będziesz tak bardzo tęsknic za bliskimi jeśli bedziesz miałą kogoś bliskiego przy sobie tam w usa ..
OdpowiedzUsuńmyslę ,że ty już sama bardzo dobrze wiesz co chcesz zrobić .. oczywiście jest jakieś ryzyko itp.. ale kto nie ryzykuje ten nie żyje w 100%...
odpowiedz sobie na jedno pytanie ... czy Tobie też zależy tak bardzo na nim jak jemu na Tobie??...
i zrób to co będziesz uważaa za słuszne ...
powodzenia w podjęciu decyzji .. buziaki :) będę śledzić twoje poczynania ;** mam nadzieje ,że wszystko sie uda ...
nie będe wiecej truła bo mogłabym tak ciągle pisac :D:D
OdpowiedzUsuńSzczerze mówiąc sama nie wiem czy bym wyjechała gdybym tutaj kogoś miała. To jest na prawdę ciężka decyzja i współczuję. Jeżeli to jest na prawdę poważny związek to pewnie warto poczekaj. Problem pojawi się później, przy wyborze rodziny bo będziesz patrzyła pewnie tylko po lokalizacji żeby być blisko niego. A jeśli z tego powodu wybierzesz niewłaściwą rodzinę to nie będzie to w 100% udany rok.
OdpowiedzUsuńObie sytuacje mają swoje wady i zalety, jeśli wyjedziesz teraz to racja, podszkolisz swój angielski ale pamiętaj, że swój urlop w USA będziesz musiała wykorzystać na powrót do Polski i napisanie matur, bo inaczej tego nie widzę. Plus ja nie mam chłopaka i ciężko mi ocenić jak to jest kiedy człowiekiem kierują uczucia, ale właśnie dlatego nie kusiłam losu i zrezygnowałam w ostatnich miesiącach z życia towarzyskiego. Na przyjaciółce też nie opierałabym swojego wyjazdu, jak jej będzie naprawdę zależało to przecież do Ciebie dojedzie, co to za różnica kilka miesięcy w tą czy w tą. W USA byście były razem tylko na szkoleniu i na lotnisku, a później nie byłoby tyle czasu na spotkania, bo odległość, bo praca, bo przyzwyczajenie się do nowego domu i rodziny. Podsumowując, w USA będziesz się źle czuła wyjeżdżając teraz skoro jesteś tak bardzo przywiązana do swojego chłopaka. Będziesz bardzo tęsknić i ta tęsknota będzie Ci przysłaniać wszystko co najlepsze. Chyba bym wybrała napisanie matur w maju i wyjazd z chłopakiem w czerwcu, i jeszcze znalazłabym jakąś pracę do matur. Mam nadzieję, że Twój wybór będzie trafny i będziesz szczęśliwa. Pozdrawiam:*
OdpowiedzUsuńTak jak mówiły dziewczyny to jest bardzo poważna decyzja. Musisz ją podjąć sama, mocno się zastanowić, nic nie robić pochopnie. Ja zawsze mówiłam tak samo, że nie będę zależna od swojego chłopaka/partnera, ale wszystkie wiemy, że później i tak jest inaczej.
OdpowiedzUsuńJeśli jednak to byłaby moja decyzja i moje życie to bym wyjechała. Ja ze swoim chłopakiem byłam 6 lat i też bardzo poważnie o tym związku myśleliśmy i z dnia na dzień się rozstaliśmy bez większych powodów.
I uważam, że Ty mając 18/19 lat ja mając trochę ponad 20:) mamy jeszcze kawał życia przed sobą i mnóstwo czasu na miłość itp., mimo że teraz może jest wszystko super ok to nie wiesz czy to jest ten do końca życia. Więc nie rezygnuj ze swoich planów, marzeń. A jeśli to jednak ten na zawsze i tak szybko udało ci się znaleźć to będzie na ciebie czekał...To moje zdanie, ja bym tak zrobiła.
Pojechałabym do USA, bo mam 20 lat i chcę poznawać świat(rym:D), dużo zobaczyć, przeżyć a wiem, że na miłość jeszcze przyjdzie czas.
Rozpisałam się i pewnie tak to zamotałam, ze nic nie zrozumiesz z tego.
P.S- Nie mówię tak dlatego że ze swoim już nie jestem. Papiery wyjazdowe złożyłam i postanowiłam o wyjeździe jak jeszcze razem byliśmy, a byliśmy 6 lat więc to też był mega poważny związek.
Pamiętaj, że mimo tych wszystkich komentarzy to jest decyzja Twoja i twojego chłopaka.
agata. gda (z foorum au pair:D)
Moim zdaniem i to dobre i to dobre. Ale ja bym wybrała podróż z chłopakiem. W czasie takiej podróży nie będziesz zobowiązana do niczego typu dzieci i różne takie, tylko będziesz sobie spokojnie żyć. Gorzej z zarobkami i pracą w USA, jeśli jesteś na wizie turystycznej. Myślę, że wyjazd z chłopakiem będzie lepszy.
OdpowiedzUsuńAgut! zrób sobie na kartce za i przeciw i wtedy zdecyduj:D
OdpowiedzUsuńTo bardzo ciężka decyzja, prosiłaś o wyrażenie swojego zdania, a więc powiem co ja bym zrobiła..
OdpowiedzUsuńA au pair myślałam już w liceum, ale ze względu na mamę i na to, że w 3 klasie poznałam mojego byłego już chłopaka, poszłam na studia do tego samego miasta co on.. mieliśmy dalekosiężne plany, wspólną przyszłośc.. byliśmy ze sobą 3 lata.. i też rozstaliśmy się praktycznie z miesiąca na miesiąc, teraz mało ze sobą rozmawiamy a to miał być mój mąż! Nawet nie chcę myśleć co by było gdybym wyjechała, pewnie ten związek nie trwałby dłużej niż miesiąc od mojego wyjazdu, bo to po prostu jednak nie było to.. skąd to wiem? Bo się rozstaliśmy, bo on nie wyobrażał sobie tego, ze mogłabym gdzies wyjechać (nie mówię o USA, ale gdziekolwiek bez niego) a uważam, że jeżeli trafi się na miłość swojego życia, tą do grobowej deski, to rok bycia setki kilometrów od siebie nie mają większego znaczenia... to jest XXI wiek, samoloty, internet, wszystko do naszej dyspozycji..
Nie rezygnowałabym i nie odkładała marzeń na później, bo później wszystko może się wydarzyć..
Anonimowy:
OdpowiedzUsuńDzięki za radę!
80% mnie mówi dokładne to co napisałaś, a 20% - które mieszczą się w sercu mówią zupełnie co innego ;x
Napiszę jak podejmę ostateczną decyzję, choć pewnie to będzie trwało jeszcze z miesiąc lub dwa ;x
Aguta!
OdpowiedzUsuńJedź i się nieczego ne bój, jak Cię kocha to przecież dacie radę, a skoro on ma wizę, to może do Ciebie wpaść, może to nie takie proste, ale sama pisałaś DLA CHCĄCEGO NIC TRUDNEGO, więc jeśli chcecie być razem ze sobą to będziecie! :****
hej nie zazdroszczę podjęcia decyzji... zdaj się na głos serca:) pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńA owszem, polecam Katalonię na wakacje. ;)
OdpowiedzUsuńDaj znać, co postanowiłaś, bo jestem bardzo ciekawa. Sama wolę nie radzić, bo nigdy nie byłam zakochana, więc trudno mi postawić się w Twojej sytuacji.
Daj sobie czas, masz jeszcze go trochę i podejmij odpowiednią decyzję, nie ważne co podejmiesz będę Cię wspierać, bo to trudne jak się domyślam. Trzymaj się! :*
OdpowiedzUsuńMarka
Ja bym jechała a nie patrzyła na facetów, bo to Twoje życie przecież :)
OdpowiedzUsuńAś
Rzeczywiście "nieciekawa" sytuacja i cieżki wybór. Tak jak piszą dziewczyny...my możemy tylko doradzić. Więc i moja rada..
OdpowiedzUsuńWychodzę z założenia, że jak kocha to poczeka. Życie jest tak nieprzewidywalne, że moim zdaniem nie warto poświęcać swoich marzeń.
I tak jak pisze Anonimowy - dla chcącego nic trudnego :)
P.S Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu, ze w moim nowym adresie znajdzie się "around the world". Wcześniej w ogóle nie skojarzyłam tego z Twoją grupą... :)
Pozdrawiam
Tina
Również uważam, że nie powinniśmy poświęcać swoich marzeń :)
OdpowiedzUsuńMusimy ryzykować i za nimi podążać :P
Nie powinnaś swoich decyzji uzależniać od innych osób, bo to w końcu twoje życie!
Zgadzam się z dziewczynami, że jeśli kocha to poczeka, poza tym zawsze możecie spotykać się na skype ;)
hmm...fajnie, jeśli tak bardzo mu zależy. Zastanawia mnie tylko, czemu w takim razie nie chce dać Ci szansy na realizację swoich marzeń. Związek na odległość nie wchodzi w grę...jasne, rozumiem, ale przecież nie jedziesz na 100lat. Jeśli on chce też do USA, to dojedzie do Ciebie, Ty już tam będziesz, będziesz wiedzieć co i jak i będziesz mu mogła pomóc w pewnych sprawach. Teoretycznie jak ktoś napisał (nie pamiętam a nie chce mi się szukać) co się odwlecze to nie uciecze...ale nie wiadomo co życie przyniesie za tydzień czy miesiąc :) DECYDUJ KOCHANA!
OdpowiedzUsuń