Nie miałam komputera, dlatego przepraszam za przerwę!
Zanim zacznę, krótki wstęp:
Swój wyjazd traktuję poważnie, bo widziałam wiele i to nie jako turysta a raczej z punktu kogoś kto tam mieszka.
Opisuję szczegółowo, bo sama wiem co chciałabym przeczytać u Was.
Jeżeli komuś to nie odpowiada już możesz zamknąć tą stronę.
Zaczynamy!
26XII2012r.
Dzień pierwszy
Dziś cofając się do tego dnia i wiedząc co się stanie później łooo... Sama nie wiem co bym zrobiła :D
Dotarliśmy na dworzec z biletami zakupionymi za 80zł ( Wrocław -> Berlin )!
( Dla porównania Wrocław - Szczecin - blisko 400 km - około 50 zł a Wrocław- Berlin blkosko 350 km)
Dotarliśmy a nie dotarłyśmy, bo z nami był jeszcze mój chłopak, tzw. tragarz :D
Ja i Angie <czyt. endżi >( moje przyjaciółka ) wybierałyśmy się na podbój Berlina!
Jako, że ona miała spinę z mamą, obiecała mamie, że wróci 30XII2012r.
Poszłyśmy zatem kupić od razu we Wrocławiu bilety, żeby potem się o to nie martwić.
Pytamy o cenę.
SZOK!
Nie, jednak zostaniemy tam na zawsze...
Koszt biletu Berlin -> Wrocław?
Nie zgadniecie...
takie małe, niemal niewidoczne! 220zł
No niestety... Angie musiała okłamać mamę " Tak mamo, bilety już kupiłam, wracam 30-go " :D
ale pieniądze były ważniejsze, no bo przecież z Berlina jest baaaaaardzo dużo środków transportu do Wrocławia, co nie?
Właśnie, że nie...
ale o tym później
Pociąg?
Ekskluzywny! Pierwszy raz takim ładnym jechałam! Wierzcie na słowo, ale ten pociąg po poklskich torach jechał!
Tak czy siak, my niezorganizowane nie wiedziałyśmy jak to dotrzeć z Dworca w Berlinie do 'naszego' lokum, domu.
Siostra moja szybko przesłała mi sms jak to dotrzeć, że trzeba iść przez
Miler Strase
Myler sztrasze
Muler Sztrase
a może Miler Straszy?
eh... też nie...
wychodząc na papierosa pani, która słyszała naszą gimnastykę językową nauczyła nas jednego:
Müllerstraße - haaa, tak to się czyta! :P
Dalej nie wiesz jak czytać? Spoko, ja też nie ;x
tak w pociągu poznałyśmy kilka polaczków, gdyby nie Pan Polaczek to byśmy nigdy nie dotarły na tą Myler Sztrase!
Co z tego, że już na Utrechter strasse ( nasz cel ) poszłyśmy dwa razy na około, ale dotarłyśmy!
Z bagażami jedna 19 ( rzecz jasna JA )a druga 20 latka wczłapałyśmy się na CZWARTE piętro!
Drzwi były uchylone, trochę bałyśmy się tam wejść, no bo pierwszy raz na oczy zobaczymy tego człowieka, no bo niewiadomo kto to jest, no bo jakoś tak dziwnie...*
* korzystałyśmy z usług strony couchsurfing.org, czyli są to osoby rozproszone po całym świecie, które udostępniają siebie i swoją kanapę lub/i pokój zupełnie obcym osobom za zupełnie NIC, oczywiście z Polski wódka zawsze mile widziana :D
W końcu stanął w drzwiach!!! Wchodzimy, witamy się, wydaje się miły :>
Pokazał nam pokój...
WOOOOOOW jakie wieeeelkie łóżko! Jaaaaaaaaaaaaaaa ekstra!
Właściwie nasz pokój składał się z ... Łóżka :D
Nie było w nim nic więcej :D
no... była taka szafka o wysokości 30 cm na pierdoły :)
A właściwie to zamieszczam tutaj plan 'naszego' mieszkania z Berlina, piszę o nim, bo chcę opisać swój pobyt tam dość szczegółowo i z pewnością się przyda :)
dygrecja: a właściwie można tu już coś powiedzieć o dziwnym położeniu kibelka w lewym górnym rogu...
Załatwiając swoje potrzeby można spoglądać przez okno, ptaszki, drzewka, chmurki,
ale równie dobrze ktoś może podglądać Ciebie ;P
Heeej nawet nie było firanki! Niiiiiiiiic! :<
Po odłożeniu bagaży do pokoju Shivam - nasz host - zabrał nas do kuchni, zrobił herbate a po chwili
wziął 3 kieliszki nalał magicznego bananowo - coś trunku i wydał polecenie:
"Wlejcie to do buzi, płuczcie przez 10 sek. - będę liczył! :P połknijcie i zróbcie o taaaak "
o taaaak oznacza niczym wyzionięcie ognia przez jakiego smoka! :D
i tak zrobiłyśmy, było to bardzo ciekawy powitalny drink dla couchsurferów i efekty ciekawe :)
tak przy okazji Shivam z Indii i ma 28 lat, chyba to najbardziej porządane informacje ;>
Przywiozłyśmy mu wódkę, ja wzięłam ze sobą barmańską i myślałam, że wypijemy z nim, jednak wszystko potoczyło się inaczej niż planowałyśmy, ooo tak! Zupełnie inaczej :)
Shivam zaprosił nas na " hauseparty", okej!
Wzięłyśmy barmańską i poszliśmy, a właściwie też pojechaliśmy metrem.
Kupiłyśmy po bilecie za 2.40 e!
Na 'imprezie' każdy był z innego państwa, także mówiliśmy po angielsku.
Cała ta 'impreza' okazała się posiadówką, więc szkoda było nam otwierać barmańską, bo przecież " w Dżermani bardzo drogo jest!"
Po wejściu do mieszkania, do jednego z pokoi bardzo się zdziwiłam.
Była kanapa i poduszki, aby siedzieć na podłodze - bardzo spodobał mi się ten pomysł!
Po podróży byłyśmy baaaardzo głodne, nagle zobaczyłyśmy, że gospodarz mówi o jedzeniu, który przygotował
Słyszałam słowa:
"meat", "vegetarian", "vegan", "meat"
Pomyślałam, że w jednytm rondlu jest wegetariańskie jedzenie a drugie normalne, MIĘSO!
Byłam w błędzie -,-
Jeszcze do tego Shivam nałożył mi dużo, Angie na szczęście nałożyła mniej 'bo nie wypada ' .Ufff ;x
Jedzenie było obleśne, obrzydliwe, prosto do kibelka, niesmaczne, distasteful...
Oczywiście z uśmiechem na twarzy udawałyśmy, że nam smakuje, a co :D
W pewnym moemencie Angie powiedziała do mnie:
" Mmmm ale pyszne, moge już wyrzygać? :D"
Zaczęłyśmy się śmiać i w tym momencie gospodarz odwrócił się do nas i śmiał się razem z nami :D
To było NIE-MO-ŻLI-WE, byłyśmy tak zmarnowane, że śmiałyśmy się z tego z 5 godzin.
Dobra, dobra trochę mniej ;)
Shivam nam nalał wina, jako że nie lubię wina oczywiście oddałam Angie ;x
Nie wiem czy znacie to uczucie, kiedy jesteście zmęczone do takiego stopnia, że czujecie, że jesteście pijane :x
Reszte jedzenie wyrzuciłam w dość głupi sposób,
raczej wolicie tego nie słyszeć ;x ale nikt nie ogarnął na szczęście :D
30 min później, kiedy już zaczęłyśmy się nudzić okazało się, że gospodarz jest DJ!
Uhuuhhuhu!
Niestety był gorszym DJ-em, niż najgorszy polski disko polo singer ;x
ale jedno w tym co robił było super...
Miał w pokoju pełno światełek, które migały w rytm jego muzyki! To było czaderskie!
Dzień drugi
27XII2012r,
Wstałyśmy bardzo późno... i wyszłyśmy z domu dopiero po 16...
ale przed tym......
Nie obyło się bez porannego THE PRODIGY
A potem... chcąc odsłonić firankę w naszym pięknym pokoju... coś mi nie wyszło.
Spierdo*iło się!
Karnisz jeb*ął o ziemię!
Ch*j!
Haaa!
Próbowałyśmy go naprawić ;x
ale tylko pogarszałyśmy sprawę, bo zakładając go znowu na swoje miejsce po chwili spadał
aż w końcu jedna z części rozpierdo*liła się na 5 kawałków ;x
ale za to jaki miałyśmy z tego ubaw!
Do tej pory jak widzę te zdjęcia to śmieję się jak szalona :D
Po tej 16 wyszłyśmy w końcu z domu.
Najpierw z Shivamem do sklepu po......
a potem już same....
...Szłyśmy w kierunku miasta, zobaczyć COŚ.
Po drodze widziałyśmy wielkieeeeeee muzeum, ale domyśliłyśmy się, że nie jest za darmo ;x
i za tanio zresztą też nie!
Zobaczyłyśmy Kościółek i wchodząc do niego usłyszałam dwie polki za nami idące.
Zagadałam do nich a po 5 minutach dały nam dwa bilety do wyżej wymienionego muzeum :D
Haaa tak się żyje w Berlinie!
Bilety kosztowały po 18e jeden, także zaoszczędziłyśmy dużo :) ( strona muzeum )
Weszłyśmy i po 2 godzinach wyszłyśmy.
Nie... To powinno brzmieć tak:
Weszłyśmy, po 30 minutach ogarnęłyśmy, że można dostać słuchawki z przewodnikiem za darmo,
po założeniu słuchawek ekscytowałyśmy się, że jest też polski przewodnik.... i wyszłyśmy :D
No i wyszłyśmy!
Szłyśmy piękną ulicą prowadzącą do Bramy Brandenburskiej.
Byłyśmy potwornie głodne!
Umówiłyśmy się z Shivamem na mieście i poszłyśmy z nim do pubu na 'super, extra ciasto'
i rzeczywiście takie było!
Była to taka... Papka, ale jaka przepyszna!
Nazwę próbuję sobie przypomnieć :)
Wypiłyśmy tam chyba najdroższe piwo ever!
Spędziłyśmy tam ładne kilka godzin, co można zobaczyć na tym zdjęciu:
Zanim zacznę, krótki wstęp:
Swój wyjazd traktuję poważnie, bo widziałam wiele i to nie jako turysta a raczej z punktu kogoś kto tam mieszka.
Opisuję szczegółowo, bo sama wiem co chciałabym przeczytać u Was.
Jeżeli komuś to nie odpowiada już możesz zamknąć tą stronę.
Zaczynamy!
26XII2012r.
Dzień pierwszy
Dziś cofając się do tego dnia i wiedząc co się stanie później łooo... Sama nie wiem co bym zrobiła :D
Dotarliśmy na dworzec z biletami zakupionymi za 80zł ( Wrocław -> Berlin )!
( Dla porównania Wrocław - Szczecin - blisko 400 km - około 50 zł a Wrocław- Berlin blkosko 350 km)
Dotarliśmy a nie dotarłyśmy, bo z nami był jeszcze mój chłopak, tzw. tragarz :D
Ja i Angie <czyt. endżi >( moje przyjaciółka ) wybierałyśmy się na podbój Berlina!
Jako, że ona miała spinę z mamą, obiecała mamie, że wróci 30XII2012r.
Poszłyśmy zatem kupić od razu we Wrocławiu bilety, żeby potem się o to nie martwić.
Pytamy o cenę.
SZOK!
Nie, jednak zostaniemy tam na zawsze...
Koszt biletu Berlin -> Wrocław?
Nie zgadniecie...
takie małe, niemal niewidoczne! 220zł
No niestety... Angie musiała okłamać mamę " Tak mamo, bilety już kupiłam, wracam 30-go " :D
ale pieniądze były ważniejsze, no bo przecież z Berlina jest baaaaaardzo dużo środków transportu do Wrocławia, co nie?
Właśnie, że nie...
ale o tym później
Pociąg?
Ekskluzywny! Pierwszy raz takim ładnym jechałam! Wierzcie na słowo, ale ten pociąg po poklskich torach jechał!
Tak czy siak, my niezorganizowane nie wiedziałyśmy jak to dotrzeć z Dworca w Berlinie do 'naszego' lokum, domu.
Siostra moja szybko przesłała mi sms jak to dotrzeć, że trzeba iść przez
Miler Strase
Myler sztrasze
Muler Sztrase
a może Miler Straszy?
eh... też nie...
wychodząc na papierosa pani, która słyszała naszą gimnastykę językową nauczyła nas jednego:
Müllerstraße - haaa, tak to się czyta! :P
Dalej nie wiesz jak czytać? Spoko, ja też nie ;x
tak w pociągu poznałyśmy kilka polaczków, gdyby nie Pan Polaczek to byśmy nigdy nie dotarły na tą Myler Sztrase!
Co z tego, że już na Utrechter strasse ( nasz cel ) poszłyśmy dwa razy na około, ale dotarłyśmy!
Z bagażami jedna 19 ( rzecz jasna JA )a druga 20 latka wczłapałyśmy się na CZWARTE piętro!
Drzwi były uchylone, trochę bałyśmy się tam wejść, no bo pierwszy raz na oczy zobaczymy tego człowieka, no bo niewiadomo kto to jest, no bo jakoś tak dziwnie...
W końcu stanął w drzwiach!!! Wchodzimy, witamy się, wydaje się miły :>
Pokazał nam pokój...
WOOOOOOW jakie wieeeelkie łóżko! Jaaaaaaaaaaaaaaa ekstra!
Właściwie nasz pokój składał się z ... Łóżka :D
Nie było w nim nic więcej :D
no... była taka szafka o wysokości 30 cm na pierdoły :)
![]() |
| w złej jakości 'nasz' pokój |
A właściwie to zamieszczam tutaj plan 'naszego' mieszkania z Berlina, piszę o nim, bo chcę opisać swój pobyt tam dość szczegółowo i z pewnością się przyda :)
![]() |
| Kliknij na zdjęcie a się powiększy - MAGIC! |
dygrecja: a właściwie można tu już coś powiedzieć o dziwnym położeniu kibelka w lewym górnym rogu...
Załatwiając swoje potrzeby można spoglądać przez okno, ptaszki, drzewka, chmurki,
ale równie dobrze ktoś może podglądać Ciebie ;P
Heeej nawet nie było firanki! Niiiiiiiiic! :<
Po odłożeniu bagaży do pokoju Shivam - nasz host - zabrał nas do kuchni, zrobił herbate a po chwili
wziął 3 kieliszki nalał magicznego bananowo - coś trunku i wydał polecenie:
"Wlejcie to do buzi, płuczcie przez 10 sek. - będę liczył! :P połknijcie i zróbcie o taaaak "
o taaaak oznacza niczym wyzionięcie ognia przez jakiego smoka! :D
i tak zrobiłyśmy, było to bardzo ciekawy powitalny drink dla couchsurferów i efekty ciekawe :)
tak przy okazji Shivam z Indii i ma 28 lat, chyba to najbardziej porządane informacje ;>
Przywiozłyśmy mu wódkę, ja wzięłam ze sobą barmańską i myślałam, że wypijemy z nim, jednak wszystko potoczyło się inaczej niż planowałyśmy, ooo tak! Zupełnie inaczej :)
Shivam zaprosił nas na " hauseparty", okej!
Wzięłyśmy barmańską i poszliśmy, a właściwie też pojechaliśmy metrem.
Kupiłyśmy po bilecie za 2.40 e!
Na 'imprezie' każdy był z innego państwa, także mówiliśmy po angielsku.
Cała ta 'impreza' okazała się posiadówką, więc szkoda było nam otwierać barmańską, bo przecież " w Dżermani bardzo drogo jest!"
Po wejściu do mieszkania, do jednego z pokoi bardzo się zdziwiłam.
Była kanapa i poduszki, aby siedzieć na podłodze - bardzo spodobał mi się ten pomysł!
Po podróży byłyśmy baaaardzo głodne, nagle zobaczyłyśmy, że gospodarz mówi o jedzeniu, który przygotował
Słyszałam słowa:
"meat", "vegetarian", "vegan", "meat"
Pomyślałam, że w jednytm rondlu jest wegetariańskie jedzenie a drugie normalne, MIĘSO!
Byłam w błędzie -,-
Jeszcze do tego Shivam nałożył mi dużo, Angie na szczęście nałożyła mniej 'bo nie wypada ' .Ufff ;x
Jedzenie było obleśne, obrzydliwe, prosto do kibelka, niesmaczne, distasteful...
Oczywiście z uśmiechem na twarzy udawałyśmy, że nam smakuje, a co :D
W pewnym moemencie Angie powiedziała do mnie:
" Mmmm ale pyszne, moge już wyrzygać? :D"
Zaczęłyśmy się śmiać i w tym momencie gospodarz odwrócił się do nas i śmiał się razem z nami :D
To było NIE-MO-ŻLI-WE, byłyśmy tak zmarnowane, że śmiałyśmy się z tego z 5 godzin.
Dobra, dobra trochę mniej ;)
Shivam nam nalał wina, jako że nie lubię wina oczywiście oddałam Angie ;x
Nie wiem czy znacie to uczucie, kiedy jesteście zmęczone do takiego stopnia, że czujecie, że jesteście pijane :x
Reszte jedzenie wyrzuciłam w dość głupi sposób,
raczej wolicie tego nie słyszeć ;x ale nikt nie ogarnął na szczęście :D
30 min później, kiedy już zaczęłyśmy się nudzić okazało się, że gospodarz jest DJ!
Uhuuhhuhu!
Niestety był gorszym DJ-em, niż najgorszy polski disko polo singer ;x
ale jedno w tym co robił było super...
Miał w pokoju pełno światełek, które migały w rytm jego muzyki! To było czaderskie!
![]() |
| Angie i gospodarz |
27XII2012r,
Wstałyśmy bardzo późno... i wyszłyśmy z domu dopiero po 16...
ale przed tym......
Nie obyło się bez porannego THE PRODIGY
A potem... chcąc odsłonić firankę w naszym pięknym pokoju... coś mi nie wyszło.
Spierdo*iło się!
Karnisz jeb*ął o ziemię!
Ch*j!
Haaa!
Próbowałyśmy go naprawić ;x
ale tylko pogarszałyśmy sprawę, bo zakładając go znowu na swoje miejsce po chwili spadał
aż w końcu jedna z części rozpierdo*liła się na 5 kawałków ;x
ale za to jaki miałyśmy z tego ubaw!
Do tej pory jak widzę te zdjęcia to śmieję się jak szalona :D
![]() |
| Angie III Karniszowa |
![]() |
| próba naprawy |
![]() |
| Aguta III Karniszowa |
Najpierw z Shivamem do sklepu po......
![]() |
| piwsko! |
a potem już same....
...Szłyśmy w kierunku miasta, zobaczyć COŚ.
Po drodze widziałyśmy wielkieeeeeee muzeum, ale domyśliłyśmy się, że nie jest za darmo ;x
i za tanio zresztą też nie!
Zobaczyłyśmy Kościółek i wchodząc do niego usłyszałam dwie polki za nami idące.
Zagadałam do nich a po 5 minutach dały nam dwa bilety do wyżej wymienionego muzeum :D
Haaa tak się żyje w Berlinie!
Bilety kosztowały po 18e jeden, także zaoszczędziłyśmy dużo :) ( strona muzeum )
Weszłyśmy i po 2 godzinach wyszłyśmy.
Nie... To powinno brzmieć tak:
Weszłyśmy, po 30 minutach ogarnęłyśmy, że można dostać słuchawki z przewodnikiem za darmo,
po założeniu słuchawek ekscytowałyśmy się, że jest też polski przewodnik.... i wyszłyśmy :D
![]() |
| oczywiście z słuchawkami! |
![]() |
| Edward ze zmierzchu! |
Szłyśmy piękną ulicą prowadzącą do Bramy Brandenburskiej.
![]() |
| eh... niestety zdjęcia nie oddały piękna oświetlonych drzewek... |
Umówiłyśmy się z Shivamem na mieście i poszłyśmy z nim do pubu na 'super, extra ciasto'
i rzeczywiście takie było!
Była to taka... Papka, ale jaka przepyszna!
Nazwę próbuję sobie przypomnieć :)
Wypiłyśmy tam chyba najdroższe piwo ever!
Spędziłyśmy tam ładne kilka godzin, co można zobaczyć na tym zdjęciu:














Hahah brzmi super :D Aaach zazdroszczę, przejechałabym się też!
OdpowiedzUsuńŹle zrobiłyście jadąc bezpośrednio pociągiem Wrocław-Berlin (nie wspominając już o cenie biletu powrotnego... ;p). Trzeba było jechać pociągiem do Poznania, a stamtąd Polskim Busem do Berlina i z powrotem tak samo, byłoby dużo taniej, gdybyście kupiły bilety z wyprzedzeniem. ;)
OdpowiedzUsuńHej hej hej, jeszcze nie dokończyłam swojej historii, ale właśnie tak zrobiłyśmy w drugą stronę :)
Usuńale w sumie to nie jest taka duża różnica, najtańsze bilety jakie widziałyśmy Berlin - Poznań to po 45 zł no i z Poznania do Wro to jakieś 20 zł ;x
My kupiłyśmy bilety za 65 zł no i te 20 zł, zawsze to taniej niż 220!
Aha no i 'straciłyśmy' dwa bilety za 65zł właśnie do Poznania...
Świetnie ;)
OdpowiedzUsuńAguuuta, ale super! Nastepnym razem jadę z Tobą ! ;d Chce czytać DALEJ... PISZ SZYBKO
OdpowiedzUsuńHah, też chetnie bym sie wyluzowała ;D
OdpowiedzUsuńGrunt to nie bac sie przygód. Podziwiam dziewczyny, ale we dwie zawsze raźniej!
Pisz dalej, chętnie poczytam!
Btw... MullerstraBe - nienawidze niemieckiego a ucze sie go od 11 lat ;<
І wаs suggeѕtеd thiѕ wеbsіte
OdpowiedzUsuńby meanѕ of mу cousіn. I'm now not positive whether this submit is written by means of him as no one else recognise such precise approximately my trouble. You're
wοnderful! Тhank уou!
My web page :: how to stop snoring