sobota, 9 lutego 2013

Mój Berlin part3


Siemano!
Widzę, że wchodzicie, ale moje notki są zamulające :<
zatem  już cały Berlin streszczę i opowiem jak tam moje sprawy z au pair- pozmieniało się dużo!

Dzień 4
29XII2012r.
Po dłuuuugich negocjacjach namówiliśmy - wraz z Shivamem - żeby Angie postawiła się raz mamie i była samodzielną kobitką i w ten sposób przebukowałyśmy bilety, które miałyśmy na następny dzień, aby wracać :D Niestety nie było tak łatwo zabookować bilet po Sylwestrze ;/

Hmmm chyba o 18:00, Shivam zaprosił nas na lody, oczywiście postawił nam :D
Kolejny dzień, kiedy spałyśmy niczym niedźwiedź swoim głębokim snem :D
Lody jadłyśmy w Galerii Arkaden - jakby ktoś nie wiedział we Wrocławiu jest galeria Arkady :D
Także trochę jak w domu :D
10 euro <czyt. juuuuro :D)

Po wszamaniu pysznych ( i drogich :P ) lodów dołączył do nas Sidi, ale na krótko byliśmy we czwórkę,
bo Shivam szybko uciekł od nas ;x
Jak to się mówi OBALILISMY piwsko i poszliśmy podensić (potańczyć :D) tam gdzie miał być nasz host ( Shivam:P).


Impreza na całego :D
Wstęp za 3e :<
Shivama tam nie było of kors, siedzieliśmy tam i densiliśmy ( tańczyliśmy, noo :D ) i w końcu przekonałyśmy się jaki jest Sidi.
Już nie był taki spontaniczny, krejzolski.
Na parkiecie kiedy tańczyłyśmy ciągle nas 'ochraniał'przed innymi facetami....
hm... nawet ciężko było żebyśmy z kimś pogadały ;o
Co chwile 'oznaczał' swóje dziewuszki, swój teren...
Czułam się jak jego własność czy coś...
Oczywiście żadna z nas o to nie prosiła i bardzo się powku#$^ałyśmy.
Jeden z Niemców powiedział, ze wygląda jakby chciał wszystkich rozpier#^&olić w tym klubie :D
a o Polkach?
Podtrzymał zdanie, że wszyscy uważają, że jesteśmy złodziejami, chociaż powiem wam, że spotkałyśmy wiele osób w tym Niemców i zaprzeczali temu stwierdzeniu.
Ostatnio w tv.
Jeden z jurowrów pyta niemca, który przedstawiał swój talent:
" Uważa Pan, że Polki są ładniejsze od Niemek?"
na to niemiec " Nie mogę tak mówić, uogólniać... "
Juror nie odpuszczał.....         Niemiec w końcu powiedział:
" Nie mogę powiedzieć, że Polski są ładniejsze od Niemek, bo to jest tak jakbym powiedział, że wszyscy Polacy kradną auta" :D

Wychodząc z klubu DJ zaprosił mnie na imprezę która miała być na następny dzień, powiedział że koszt 5e.
Jako, że nie miałyśmy już dużo kasy musiałam coś kombinować :D
Zaczęłam gadać, że to drogo, bla bla.On była zaskoczony, " no jak to drogo 5e? ;oooo"
No przecież ja to 20 złotówkami to się podcieram :D ale chyba zrozumiał jak powiedziałam, że jestem z Polski :D
Powiedział, że może dać mi tylko jedno zaproszenie i " write your name here"
i napisałam moje imię i nazwisko, zabrałam ulotkę i poszłyśmy :)
O 7 wróciliśmy do domu.
Dzwoniśmy do domofonu - Shivam nie odbiera,
dzwoniliśmy na telefon - Shivam nie odbiera...
Na całe szczęście miły Niemiec ( tak, istnieje coś takiego :D ), dozorca otworzył nam bramę
i zostawiając Sidiego za drzwiami weszłyśmy na górę.
Walenie, dzwonienie do drzwi nic nie pomogło...
Spałyśmy na klatce, na której było tak kur#$sko zimno, po jakimś czasie słyszałam jak ktoś chrapie piętro niżej :D
 Także nie byłyśmy same :D
Co 30 min dobijałyśmy się do drzwi mając nadzieję, że jest w środku... O 9 nam otworzył!
Byłyśmy wkurzone na maksa, położyłyśmy się do łóżka i tak spałyśmy do 16 ;x

Dzień 5
30XII2012
Wstałyśmy, umyłyśmy się, zjadłyśmy w kuchni i poszłyśmy się szykować do pokoju, a Shivama ani widu ani słychu!
Słuchy trochę było, bo słuchał muzki w swoim pokoju, ale  w ogóle się z nim nie spotkałyśmy tego dnia...
A potem... Wracając do kuchni patrzymy karteczka ' wyszedłem do kina, tutaj są klucze".
No to spoko ;x chyba był na nas zły albo zły że my złe albo zły, bo źle . whatever :D

Poszłyśmy na imprezę z ulotką od DJ i mapą metra - kierunek dzielnica Neukolln.
Dotarłyśmy.
Pani na bramce poprosiła o 5e, powiedziałam jej, że jestem na liście gości i nazywam się ( wybaczcie, ale muszę sfałszować swoje dane :D ) Agata Penkowska
Sprawdziła listę i mówi," tak jest Agata ( i w tym momencie to przekreśliła ) a tu obok jest jeszcze Penkowska" i w tym momencie pokazałam na Angie mówiąc " Tak, to ona - Penkowska".
i tak zbiłyśmy ogromną pione za ten wielki wyczyn :D i nie ogar tej kobietki :D

W klubie przelałyśmy naszą wiśniową barmańską do ciemnej butelki po piwie,
 żeby nie było że wnosimy swój alkohol :D - no... mówiłam, że żyłyśmy skromnie!:P
Szukałyśmy jakiegoś miejsca, żeby usadowić swoje dupki i nagle patrze,
że jest ziomek (z kolegą )z którym dzień wcześniej gadałam w klubie :D
i tak zaczeliśmy gadać... Chilloutować :D
Zaprosił nas na sylwestra, który był już na następny dzień a my nie miałyśmy planów!
Hm... WC - a "W" z Mcdonald's :D
Dzień 6 
31XII2013 SYLWESTER
Z Shivamem jakoś się dogadałyśmy, w ten dzień wrócił 'właściciel' naszego pokoju i musiałyśmy mu oznajmić, że zepsułyśmy mu karnisz :<
Benoo - bo tak ma na imię - okazał się jeszcze bardziej sympatyczny i zabawny niż Shivam,
nie przejął się zepsutym karniszem W OGÓLE, a wręcz przeciwnie - zaczął sobie robić zdjęcia na nasz wzór:D

i mimo, ze ten uroczy Benuś nas zapraszał do spędzenia wspólnie sylwestra my poszłyśmy do Ozkana - który nas dzień wcześniej zaprosił :)

Cały Berlin to jedna wielka fejerwerka!
Niektórzy ludzie byli naprawdę bezmyślni rzucając je ;x
Sylwester?
Mmm...
Wypadł super!
Angie się trochę zataczała, ale było super no i puścili na moje zamówienie PRODIGY :D

Dzień 7
1I2012   pt. " My debilki"
Do domu wróciłyśmy koło 11.
Już był czas kiedy odczuwałyśmy potrzebę powrotu do PRAWDZIWEGO domu.
Angie musiała okłamywać mame, zaraz miała sesje a my dalej w Berlinie i to bez biletów!
O 16 wyszłyśmy na autostradę - łapać stopa.
Okazało się, że autostrada jest w kierunku Neukolln, czyli tam gdzie byłyśmy dzień wcześniej :D
Wyszłyśmy z naszymi tobołami, na drogę zrobiłyśmy sobie naleśniki - same naleśniki, bez niczego :D
Znalazłyśmy autostradę, zaczęłyśmy iść wzdłuż niej, niemal obok aut...
Szłyśmy i szłyśmy chcąc dotrzeć na stację  benzynową...
Przeszłyśmy chyba... Kurde nie chce kłamać...
Mnie się wydaje, że to było ze 1000 km! ale możliwe, że  z 7 km - w jedną stronę!
Z bagażami ciężkimi, nasze torby tak porobiłyśmy, że zrobiłyśmy z nich plecaki.


Wyobrażacie to sobie? iść milion kilolometrów w lekkim deszczu z bagażami? Był taki moment, że musiałyśmy przejść przez autostradę! i to było straszne ;x
Kończąc ten 999 kilometr zaczęłyśmy się zastanawiać nad powrotem, no i tak zrobiłyśmy.
Byłyśmy już blisko zejścia z autostrady, prawie na naszym przystanku autobusowym!
kiedy nagle zobaczyłyśmy policję i to na sygnale ;x
Zatrzymali się koło nas i zabrali nas ze sobą... Chcieli nam dać mandat, ale my takie biedne! Miałyśmy 4 e przy sobie ( i 400zł :P ) i do tego z Polski... Uf.... Odpuścili :D ale za to spisali nas ;/
Angie - takie tam w policyjnym car'ze :D


iszem W OGÓLE, a wręcz 


Wykończone wróciłyśmy do domu Shivama chyba o 23 :<
i zaplanowałyśmy, że wrócimy na drugi dzień i wcześnie wyjdziemy z domu!

Dzień 8
02I2013
Tak też zrobiłyśmy... Hm.. niedokońca.
Ubrałyśmy się, spakowałyśmy i Benoo stwierdził, że poszuka nam powrotu na necie jakimś autem - carpooling etc.
Szukał, szukał i tak stwierdziłyśmy, że pojedziemy znowu na kolejny dzień Polskim Busem do Poznania a z Poznania już pociągiem do Wrocławia.
Resztę dnia spędziłyśmy z Sidim, wymieniłyśmy trochę pieniążków, zapaliłyśmy Shishę miło spędziłyśmy sobie czas :)

Dzień 9
03I2013r
Wstałysmy szybko na nasz autobus, który był o 9:30
Niestety wyszłyśmy za późno z domu.......
Kiedy dotarłysmy na miejsce przechodząc przez skrzyżowanie pan chamski ch*j ( kierowca naszego autokaru)
- poznałyśmy, bo polskiebusy są bardzo oznaczone swoją nazwą :))
pokazał nam jaki on jest bezradny i nie może się nigdzie zatrzymać na poboczu i... i tak nam pieniądze, bilety, czas, cierpliwość przepadły....
W Berlinie są dwa przystanki PolskiegoBusa...
Wiedziałysmy, że nie zdążymy... ale nadzieja matką głupich i pojechałyśmy ZNOWU na dzielnicę Neulkolln. - no kurde chyba była nam pisana!
Jak myślałyśmy tak było, autokar odjechał...
Miałyśmy pomysł łapania stopa, ale ciężko...
Nigdzie stacji benzynowych, niby czytałyśmy o takim miejscu w internecie gdzie najlepiej stać i łapać stopa, ale już byłyśmy wyczerpane...
Angie miała już przesrane w domu.
Miała pojechać na 4 dni, a byłyśmy już tam 9!
Mówiła swojej mamie, że ma bilety powrotne na 30 grudnia, a ich nie miała, musiała zmyślać, a jej sesja się zbliżała...

Ja ryczałam na maksa, bo zawiodłam mame, zawiodłam siebie, jestem niezorganizowana
i ku*wa nawet nie mogę przyjść punktualnie na autokar do Polski, który oczywuiście nie kosztuje 10 zł...
Tak, to ja i chcę być au pair w USA :x
Zadzwoniłam do mamy. Zarezerwowała nam bilety na 20:30 z lotniska, czyli gdzie aktualnie byłyśmy.
Te 10 godzin przesiedziałyśmy właśnie tam.
Nie mogłyśmy już zawalić...

Zmęczona całym dniem zamieniłam się w żula...
i W końcu wsiadłyśmy. Do autokaru do Poznania. i tak rozpoczął się
Dzień 10
4I2012
We Wrocławiu byłysmy o 5 rano.
i tak z naszej 4 dniowej wycieczki zrobiły się 10 dni.
Amen.


btw nie wiem czemu, nie robimy tego tak często we Wrocławiu, właściwie bardzo rzadko,
ale Berlin chilloutował nas codziennie a w dodatku ani razu nie zapłaciłyśmy za nic :D
no i jechałyśmy z chill outerem w policyjnej suce :D My to jesteśmy dobre :D


Palacze wybierający się do Niemiec - papierosy są cholernie drogie, bo po 5e!
My znalazłśmy alternatywę - cygaretki, ale musiałyśmy filtr obklejać bibułką,
 bo w innym wypadku na ustach zostawał obleśny smak :<
Zdjęcia zrobiliśmy w najstarszym automacie do robienia zdjęć w Berlionie
Shivam to też niezłe ziółko :D

Rybeńka 

bo knot nie lubi """sikać""" na 'mur' berliński?
piękny 'obraz' w domu Shivama :D

środa, 6 lutego 2013

Mój Berlin #2

Wczorajszy wieczór skończył się tak:
Z Shivamem 
a do tego piosenka Prodigy - Smack my bit#h up

a ciasto które "wczoraj" jadłyśmy nazywa się "kaiserschmarrn" choć, jak wpisuję to w google to nawet inaczej wygląda ;x

Dzień trzeci - jak się okazało jeden z najbardziej crejzolskich
28XII2012r.

Dzień jak co dzień - pobudka baaardzo późno...
Heloł? Jesteśmy w Berlinie a my tak długo w łóżku jesteśmy?
No niestety, nocne życie ma swoje wady :<

Dzień zaczął się indyjskim śniadaniem!
Robiłyśmy je z naszym hostem ( Shivamem )...
Było dość... ciekawe!

Najpierw robiło się takie kulki z masy jak na chleb, indyjski chleb :D
do środka pakowało się ziemniaki ( z czymś ??? ) i wałkowało się wałkiem of kors na dość płaskie ciasto.
Smażyliśmy owe placki a do tego Shivam przygotował jogurt z miętą.
( zdjęcia wrzucę w przyszłości )

Jak smakowało poznawanie indyjskiego jedzenia w Niemczech?
Smakowało mi! Tylko ten 'sos' z miętą ni w cholera mi ten nie pasował, więc go nie zjadłam.

W końcu najedzone wyszłyśmy z chałupy!

Spotkałyśmy się z człowiekiem z CS ( couchsurfing) , z  Sidim z Palestyny - hm... Właściwie nie ma takiego państwa Palestyna... Poznając go poznałam tak naprawdę problem tych ludzi.
Sidi został wyrzucony z 'kraju', był nikim.
Nie ma obywatelstwa, teraz mieszka w Berlinie i jeśli zgubi swój 'paszport' to... koniec z nim.
Dla niego podróż do Wielkiej Brytanii jest nierealna, musi się starać o obywatelstwo niemieckie.
Jego rodzice zostali w Palestynie i nawet nie może ich odwiedzić, nie może wrócić do swojego kraju.
Pokazywał mi wiele zdjęć jak to kobiety bronią swoich dzieci i stoją z karabinami, nagich mężczyzn wyprowadzanych przez żołnierzy.
To jest jedna strona medalu, a są oczywiście dwie.

Kontynuując...
Spotkałyśmy się z nim, poszłyśmy do centrum, Alexander platz etc.

Sidi zaprowadził nas do dwóch fabryk czekolady:
ale pyszna brama Brandenburska

Czekoladowy wulkan! Co jakieś 2 sekundy z góry spływała czekolada opływająca całą 'kopkę'
Wygląda apetycznie?
ALE NIE BYŁO! :<
na dole była oczywiście kartka PLEASE DON'T TOUCH, ale Sidi był tak spontaniczny 
( przekonacie się później ) i easygoing, że oczywiście wszyscy capneliśmy wulkan paluchem :D
No to tylko wystawa, nie postarali się ze smakiem, a może ta czekolada stoi tam już 5 lat ;D

Przenosimy się do fabryki tej oto firmy:

Sidi oczywiście się pytał, czy możemy wsadzić palucha i spróbować czekoladkę, ale NIEEEEEEEE powiedział pracownik czekoladka w czekoladowym sklepie oto i on:
Do roboty, czekolada sama się nie zrobi:D
Aguta <3 Angie
albo Angie <3 Aguta :D

Sidi to prawdziwy mężczyzna i postawił nam muffinki!
Jedliśmy z truskawkami, druga była z marcepanem a trzecia z orzechami.
MNIAM!

Po złożeniu zamówienia minęło sporo czasu zanim dostaliśmy muffinki i dlatego Sidi coś zabajerował Panią kelnereczkę i przyniosła nam z 15 malutkich czekoladek w ramach przeprosin :D tak się żyje w Berlinie
W końcu wyszliśmy i Angie spobie przypomniała, że musi skorzystać z toalety :D
Poszliśmy do Hilton hotel :D
Usiedliśmy na kanapie i siedzieliśmy z godzinę!


Z kanapy przenieślimy się do stolika i zapytani przez kelnerkę 
" Coś podać?" Sidi odpowiedział, że czekamy na kogoś :D

Wyszliśmy i gdzieś szliśmy, a gdzie to już nie pamiętam :D
Nagle stwierdziłam, że chciałabym zjeść jakiegoś owoca, weszliśmy do salonu MINI VANA
i Sidi wziął dla nas po jednym jabłku z 'recepcji' a właściwie kasy :D
Potem zaczęliśmy rozglądać się po salonie (były tam bluzki, ubrania, samochody, ROWERY:D )
Sidi jeździł w tym sklepie na rowerze i odwalał śmieszne rzeczy :D
ja byłam trochę nieśmiała aby tak wsiąść do samochodu i cyknąć sobie fotkę ( a do tego wszyscy wiemy jaką reputację mają polacy ;/)
a Sidi na to: Udawaj, że mnie nie znasz, nie mów po angielsku i wsiadaj!
Moje jabłuszko 
Wyszliśmy z salonu Mini vana a przed kolejnym sklepem stały pomarańcze, 
oczywiście nasz dżentelmen czmychnął jedną dla nas:)


Potem poszliśmy na mur Berliński i cały Charlie Checkpoint.

Potem zaprowadził nas na turecką dzielnice, weszłyśmy do sklepu i wziął dla nas suszone mango :D
Poszliśmy do Gorlice Park - nie wiem czy wiecie co tam się dzieje :D
Na każdej alejce stoją murzyni i sprzedają coś na chillout :DDDD
Bałabym się iść tamtędy sama, było ciemno, straszne 'łyse drzewa' i co chwilę gromady ludzi,
normalnie jak w NYC!
Oczywiście Sidi dokonał transakcji, która była dość nietypowa, ale udało się :D

To co się działo potem to był jeden wielki sen muahaha :D Bajka!
Tyle rzeczy widziałam ( inni ich nie widzieli :D ) :D Tyle śmiechu było!
Poszliśmy do restauracji arabskiej oczywiście zjeść coś, bo jakżeby inaczej ;>
ja i Angie miałyśmy taką faze, że głowa boli :D
ja co chwile miałam buzię pełną jedzenia i zaczynałam parskać śmiechem i jedzenie było wszędzie - głównie na Sidim.
Przez to wszystko nie moglam mówić po angielski ;x
Najlepszy tekst, z którego smieję się do dziś to " This woman is the beautifist in the world"
OMG! Widzicie, czasem chilloutowanie źle wpływa!
aż się zapomina angielskiego :D
Naprawdę taM była taaaaka piękna kelnerka <3
a potem zobaczyliśmy brzydkiego kelnera i już musiał zostać the most ugly :D
Nie było stołów, siedzieliśmy ' na podłodze' na poduchach - lubię to!
Podczas tych śmiechów i latającego jedzenia wszyscy ludzie się na nas patrzyli :D
Jakoś tak wyszło, że Sidi głaskał Angie po plecach i nagle zauważył
" O masz bliznę na plecach" i zaczął dzwonić do kogoś ( rozmawiając po arabsku ) a Angie wkręcona myslała, że dzwoni żeby ją porwać i wyrwać jej nerkę i chciała mu powiedzieć,
że TAK MAM BLIZNĘ, I JUŻ NIE MAM JEDNEJ NERKI - ZATEM NIE MUSISZ SIĘ FATYGOWAĆ 
haaaaha nie wiem w końcu czy to zrobiła czy nie, ja byłam w innym świecie :o




Stałam się muzułmanką








Szukałyśmy potem jakiejś imprezy, znaleźliśmy otwarte wino na ulicy ANANASOWE i zaczęłyśmy pić :D




A potem poszłyśmy gdzieś do knajpy, w kiblu spotkałyśmy niemko-polkę - myślałam, że to moja kuzynka i skończyłyśmy tak jak widać.


Ciężko tak naprawdę opisać wszystko co się działo!
Nie chcę tez pisać o najmniejszych szczegółach, które czasem były najzabawniejsze jak moje 'halucynacje' :D
Uwierzcie mi na słowo, że ten dzień był niesamowity!

sobota, 2 lutego 2013

Mój Berlin

Nie miałam komputera, dlatego przepraszam za przerwę!
Zanim zacznę, krótki wstęp:
Swój wyjazd traktuję poważnie, bo widziałam wiele i to nie jako turysta a raczej z punktu kogoś kto tam mieszka.
Opisuję szczegółowo, bo sama wiem co chciałabym przeczytać u Was.
Jeżeli komuś to nie odpowiada już możesz zamknąć tą stronę.
Zaczynamy!

26XII2012r.
Dzień pierwszy
Dziś cofając się do tego dnia i wiedząc co się stanie później łooo... Sama nie wiem co bym zrobiła :D
Dotarliśmy na dworzec z biletami zakupionymi za 80zł ( Wrocław -> Berlin )!
( Dla porównania Wrocław - Szczecin - blisko 400 km - około 50 zł a Wrocław- Berlin blkosko 350 km)
Dotarliśmy a nie dotarłyśmy, bo z nami był jeszcze mój chłopak, tzw. tragarz :D

Ja i Angie <czyt. endżi >( moje przyjaciółka ) wybierałyśmy się na podbój Berlina!
Jako, że ona miała spinę z mamą, obiecała mamie, że wróci 30XII2012r.
Poszłyśmy zatem kupić od razu we Wrocławiu bilety, żeby potem się o to nie martwić.
Pytamy o cenę.
SZOK!
Nie, jednak zostaniemy tam na zawsze...
Koszt biletu Berlin -> Wrocław?
Nie zgadniecie...
takie małe, niemal niewidoczne! 220zł 
No niestety... Angie musiała okłamać mamę " Tak mamo, bilety już kupiłam, wracam 30-go " :D
ale pieniądze były ważniejsze, no bo przecież z Berlina jest baaaaaardzo dużo środków transportu do Wrocławia, co nie?
Właśnie, że nie...
ale o tym później
Pociąg?
Ekskluzywny! Pierwszy raz takim ładnym jechałam! Wierzcie na słowo, ale ten pociąg po poklskich torach jechał!
Tak czy siak, my niezorganizowane nie wiedziałyśmy jak to dotrzeć z Dworca w Berlinie do 'naszego' lokum, domu.
Siostra moja szybko przesłała mi sms jak to dotrzeć, że trzeba iść przez
Miler Strase
Myler sztrasze
Muler Sztrase
a może Miler Straszy?

eh... też nie...
wychodząc na papierosa pani, która słyszała naszą gimnastykę językową nauczyła nas jednego:
Müllerstraße - haaa,  tak to się czyta! :P

Dalej nie wiesz jak czytać? Spoko, ja też nie ;x
tak w pociągu poznałyśmy kilka polaczków, gdyby nie Pan Polaczek to byśmy nigdy nie dotarły na tą Myler Sztrase!
Co z tego, że już na Utrechter strasse ( nasz cel ) poszłyśmy dwa razy na około, ale dotarłyśmy!
Z bagażami jedna 19 ( rzecz jasna JA )a druga 20 latka wczłapałyśmy się na CZWARTE piętro!
Drzwi były uchylone, trochę bałyśmy się tam wejść, no bo pierwszy raz na oczy zobaczymy tego człowieka,  no bo niewiadomo kto to jest, no bo jakoś tak dziwnie...*
korzystałyśmy z usług strony couchsurfing.org, czyli są to osoby rozproszone po całym świecie, które udostępniają siebie i swoją kanapę lub/i pokój zupełnie obcym osobom za zupełnie NIC, oczywiście z Polski wódka zawsze mile widziana :D
W końcu stanął w drzwiach!!! Wchodzimy, witamy się, wydaje się miły :>
Pokazał nam pokój...
WOOOOOOW jakie wieeeelkie łóżko! Jaaaaaaaaaaaaaaa ekstra!
Właściwie nasz pokój składał się z ... Łóżka :D
Nie było w nim nic więcej :D
no... była taka szafka o wysokości 30 cm na pierdoły :)
w złej jakości 'nasz' pokój 

A właściwie to zamieszczam tutaj plan 'naszego' mieszkania z Berlina, piszę o nim, bo chcę opisać swój pobyt tam dość szczegółowo i z pewnością się przyda :)

Kliknij na zdjęcie a się powiększy - MAGIC! 

dygrecja:  a właściwie można tu już coś powiedzieć o dziwnym położeniu kibelka w lewym górnym rogu...
Załatwiając swoje potrzeby można spoglądać przez okno, ptaszki, drzewka, chmurki,
ale równie dobrze ktoś może podglądać Ciebie ;P
Heeej nawet nie było firanki! Niiiiiiiiic! :<

Po odłożeniu bagaży do pokoju Shivam - nasz host - zabrał nas do kuchni, zrobił herbate a po chwili
wziął 3 kieliszki nalał magicznego bananowo - coś trunku i wydał polecenie:

"Wlejcie to do buzi, płuczcie przez 10 sek. - będę liczył! :P  połknijcie i zróbcie o taaaak " 
o taaaak oznacza niczym wyzionięcie ognia przez jakiego smoka! :D

i tak zrobiłyśmy, było to bardzo ciekawy powitalny drink dla couchsurferów i efekty ciekawe :)
 tak przy okazji Shivam z Indii i ma 28 lat, chyba to najbardziej porządane informacje ;>
Przywiozłyśmy mu wódkę, ja wzięłam ze sobą barmańską i myślałam, że wypijemy z nim, jednak wszystko potoczyło się inaczej niż planowałyśmy, ooo tak! Zupełnie inaczej :)

Shivam zaprosił nas na " hauseparty", okej!
Wzięłyśmy barmańską i poszliśmy, a właściwie też pojechaliśmy metrem.
Kupiłyśmy po  bilecie za 2.40 e!

Na 'imprezie' każdy był z innego państwa, także mówiliśmy po angielsku.
Cała ta 'impreza' okazała się posiadówką, więc szkoda było nam otwierać barmańską, bo przecież " w Dżermani bardzo drogo jest!"
Po wejściu do mieszkania, do jednego z pokoi bardzo się zdziwiłam.
Była kanapa i poduszki, aby siedzieć na podłodze - bardzo spodobał mi się ten pomysł!

Po podróży byłyśmy baaaardzo głodne, nagle zobaczyłyśmy, że gospodarz mówi o jedzeniu, który przygotował
Słyszałam słowa:
"meat", "vegetarian", "vegan", "meat"
Pomyślałam, że w jednytm rondlu jest wegetariańskie jedzenie a drugie normalne, MIĘSO!
Byłam w błędzie -,-
Jeszcze do tego Shivam nałożył mi dużo, Angie na szczęście nałożyła mniej 'bo nie wypada ' .Ufff ;x
Jedzenie było obleśne, obrzydliwe, prosto do kibelka, niesmaczne, distasteful...
Oczywiście z uśmiechem na twarzy udawałyśmy, że nam smakuje, a co  :D
W pewnym moemencie Angie powiedziała do mnie:
" Mmmm ale pyszne, moge już wyrzygać? :D"
Zaczęłyśmy się śmiać i w tym momencie gospodarz odwrócił się do nas i śmiał się razem z nami :D
To było NIE-MO-ŻLI-WE, byłyśmy tak zmarnowane, że śmiałyśmy się z tego z 5 godzin.
Dobra, dobra trochę mniej ;)
Shivam nam nalał wina, jako że nie lubię wina oczywiście oddałam Angie ;x
Nie wiem czy znacie to uczucie, kiedy jesteście zmęczone do takiego stopnia, że czujecie, że jesteście pijane :x
Reszte jedzenie wyrzuciłam w dość głupi sposób,
raczej wolicie tego nie słyszeć ;x  ale nikt nie ogarnął na szczęście :D
30 min później, kiedy już zaczęłyśmy się nudzić okazało się, że gospodarz jest DJ!
Uhuuhhuhu!
Niestety był gorszym DJ-em, niż najgorszy polski disko polo singer ;x
ale jedno w tym co robił było super...
Miał w pokoju pełno światełek, które migały w rytm jego muzyki! To było czaderskie!
Angie i gospodarz
Dzień drugi 
27XII2012r,
Wstałyśmy bardzo późno... i wyszłyśmy z domu dopiero po 16...
ale przed tym......
Nie obyło się bez porannego THE PRODIGY

A potem... chcąc odsłonić firankę w naszym pięknym pokoju... coś mi nie wyszło.
Spierdo*iło się!
Karnisz jeb*ął o ziemię!
Ch*j!
Haaa!
Próbowałyśmy go naprawić ;x
ale tylko pogarszałyśmy sprawę, bo zakładając go znowu na swoje miejsce po chwili spadał
aż w końcu jedna z części rozpierdo*liła się na 5 kawałków  ;x
ale za to jaki miałyśmy z tego ubaw!
Do tej pory jak widzę te zdjęcia to śmieję się jak szalona :D
Angie III Karniszowa
próba naprawy
Aguta III Karniszowa
Po tej 16 wyszłyśmy w końcu z domu.
Najpierw z Shivamem do sklepu po......
piwsko!

a potem już same....
...Szłyśmy w kierunku miasta, zobaczyć COŚ.
Po drodze widziałyśmy wielkieeeeeee muzeum, ale domyśliłyśmy się, że nie jest za darmo ;x
i za tanio zresztą też nie!
Zobaczyłyśmy Kościółek i wchodząc do niego usłyszałam dwie polki za nami idące.
Zagadałam do nich a po 5 minutach dały nam dwa bilety do wyżej wymienionego muzeum :D
Haaa tak się żyje w Berlinie!
Bilety kosztowały po 18e jeden, także zaoszczędziłyśmy dużo :)   ( strona muzeum )
Weszłyśmy i po 2 godzinach wyszłyśmy.
Nie... To powinno brzmieć tak:
Weszłyśmy, po 30 minutach ogarnęłyśmy, że można dostać słuchawki z przewodnikiem za darmo,
po założeniu słuchawek ekscytowałyśmy się, że jest też polski przewodnik.... i wyszłyśmy :D
oczywiście z słuchawkami!

Edward ze zmierzchu!
No i wyszłyśmy!
Szłyśmy piękną ulicą prowadzącą do Bramy Brandenburskiej.
eh... niestety zdjęcia nie oddały piękna oświetlonych drzewek...
Byłyśmy potwornie głodne!
Umówiłyśmy się z Shivamem na mieście i poszłyśmy z nim do pubu na 'super, extra ciasto'
i rzeczywiście takie było!
Była to taka... Papka, ale jaka przepyszna!
Nazwę próbuję sobie przypomnieć :)
Wypiłyśmy tam chyba najdroższe piwo ever!
Spędziłyśmy tam ładne kilka godzin, co można zobaczyć na tym zdjęciu:


< czyt. zmęczenie do n-tej potęgi >

Potem wróciłyśmy o późnej porze do domu, usiedliśmy w kuchni i był zielony chillout 
If you know what I mean ;>

W życiu nie żałuję niczego! :D

Reszta mojej wyprawy WKRÓTCE!


niedziela, 9 grudnia 2012

prematch 6 and 7(?)

Wooo hooo
Świetna piosenka!

PreMatch nr 6 czyli z APC
Dzieci: 4 i 6 lat i kolejne w drodze
Rodzinka mieszka 3 godziny od NYC i 3:30 h od Montrealu, także Kanada byłaby zaliczona :)
Obok Albany, New York.
Trochę nie rozumiem.
Mają pierwszą datę przylotu 7 styczeń, dziecko rodzi się w czerwcu i napisali mi wiadomość,
 której treści jest mniej więcej to, że jak przyjadę ich dziecko będzie miało 3 miesiące bla bla bla
czyli miałabym przyjechać uhuuu sierpień/wrzesień?
chyba jakaś pomyłka zaszła ;o

Schedule?
Zajmowanie się nowonarodzonym dzieckiem w ciągu dnia i starszymi chłopcami po ich powrocie
Hm.... rodzice wychodzą o 9 do pracy- czyli rozumiem, że opiekowałabym się małym od 9,
potem dzieci wracają ze szkoły o 15 - pewnie musiałabym po nie jechać
a rodzice kończą pracę o 17:30

Prematch nr 7 - obok stoi " (?) ", bo....

... bo dostałam prywatną wiadomość, maila od rodziny.
Właściwie jest to samotny ojciec - Hill, z dwulatką mieszkający na Brooklynie, NYC!
Myślałam, że to SCAM, ale raczej nie.
Jednak jest coś DZIWNEGO w tym wszystkim...
On jest w jakiejś dziwnej agencji - nie znam jej po prostu i koszty są rozplanowane na dwie osoby, co oczywiście nie jest mi na rękę.
Podał mi namiary na tą jego agencję i mam się tam odezwać niby ;/
Myślę, że nic z tego nie będzie, bo penie Pan Samotny Ojciec szuka kogoś kto pójdzie na taki układ.
i szuka kogoś już na teraz, jak najszybciej, ja jednak potrzebuję jeszcze trochę czasu, nie tak szybko!
Więcej informacji nie maaaam, także wiele pytań się pojawia ;x
i powtarzam, że to nie jest scam - chyba że scam odpowiada na każde pytanie zadane przeze mnie ;o
no i nie oferuje miliona dolców jako kieszonkowe.

Co myślę?
3 dzieci - nie widzę tego zbyt dobrze.
Wyobrażam sobie jak najmłodsze zaczyna płakać a dwójka pozostałych gdzieś uciekać, kłócić się, bić czy cokolwiek innego ZŁEGO.
a lokalizacja, nie jest taka zła,  miarę spoko :)

Prematch nr 8 brałabym, ale z autopsji - wątpię, że to wypali  ;x

a wy co myślicie?

niedziela, 2 grudnia 2012

prematch nr 5 - c.d.

Co do mojego matchu.
Umówiłam się z Nancy na skype.
W sobotę o 17 ( tydzień temu ) jadę samochodem i nagle dzwoni do mnie prywatny numer.
Odbieram z niepokojniem iii...

To Nancy! 
!@#$%^^^&&!!AAA

Sobota była dla mnie nerwowym dniem, wiele się działo.
Kiedy dzwoniła Nancy właśnie jechałam do szpitala do mojej siostry...
Także miałam 'usprawiedliwienie', dlaczego nie ma mnie teraz na skype.
Kompletnie zawaliłam, ale pogadałyśmy trochę.
Przejęła się moją siostrą i uzgodniłyśmy, że pogadamy w ciągu tygodnia.
Napisała maila, odpisała, ale potem cisza.
Po kilku dniach napisała, że znalazła au pair, że mnie przeprasza, że nie chodzi o mnie ( jako osobę ),
tamta au pair miała większe doświadczenie bla bla bla
chyba było jej głupio pisać tego maila.
Nie ma czemu, wiadomo każdy chce znaleźć dla siebie kogoś najlepszego ( najlepszą rodzinę i au pair ).
Właściwie to nawet się ucieszyłam, bo nie byłam przekonana do wsi oddalonej o 55km od Chicago :)
Nie chcę patrzeć tylko na lokalizację, ale to był taki plusik.

No to tyle!

Jakiś czas temu Pani z Gawo piała mi, że moim z większych minusów jest mój wiek.
Dwa dni temu cyferka się ruszyła, teraz w roomie widnieje piękna 19. :)
Do dzieła!
A właściwie czekamy dalej.
Cierpliwości :)

+ ta cała ta HF z Nancy na czele jest dalej na moim roomie! Mimo, że 3 dni temu napisała mi tego 'kończącego" maila ;x 

wtorek, 27 listopada 2012

Przygotowania - SŁÓWKA

Co do rodziny z 5 prematchu, to napiszę w następnej notce, albo za dwie :)
bo jeszcze to wszystko trwa, także niedługo się dowiem wszystkiego!

i jak w temacie....
Przygotowania, czyli przypominamy sobie język.
Właśnie tak!
Jeśli zdecydujemy się wyjechać zawsze warto podszkolić swój język!
Niby znamy, no niby tak, ale czy znamy wszystkie zwroty dotyczące dzieci i ich opieki?
Aguta służy pomocą!

Wyjazd wyjazdem, ale myślę że warto pomyśleć trochę o realiach o tym jak tam będziemy - tak naprawdę.
Trzeba pamiętać, że dzieci mają swój język, inny niż nasz - 'dorosłych.
Stąd pomysł na słówka, aby zrozumieć dziecko, dogadać się i żyć z nim w zgodzie!


Potrzeby:

It's bedtime
I have to go potty
I need to pee
I need to tinkle
Number 1
Number 2
I have to go for a pee
Naptime
Taking a nap
Pora spać
Muszę kupkę :D
Muszę siusiu
Muszę siusiu (chłopcy) 
siusiu
kupka
Muszę siusiu 
Drzemka
Zdrzemnąć się

Zabawki:

Doll
Teddy Bear
Toy
blocks
Bedtime story(ies)


lalka
pluszowy miś
zabawka
klocki 
Opowieści na dobranoc 



infant, baby
toddler
to care of / to take care of
to calm down a child
Calm down!
Oopsie daisy 

O dziecku:


sick child


bites (insect or animal) 
bump
diarrhea
t
o choke 

moody
to vomit, to throw up 

Relacja z dzieckiem:


cranky
Smarty pants

Play pretty
hug/to hug somebody 
to comfort 

to cuddle 

Let's make a deal
Deal


Find a compromise
fighting / to fight
Stop fighting! 

beating/to beat (hitting/to hit)

to fool around

grumpy
You silly billy! / Silly goose
to push

to scold 
troublemaker
to solve a conflict 
You dummy!

Przybory:
car-chair
diaper
kindergarden
pacifier 


stroller
child's or children's room
to clean up

Jedzenie:
cereal
fried eggs
pancake


veggies (kids language)
oatmeal
waffles

Mac& cheese, macaroni and cheese


PB&J (peanutter butter & jelly) sandwich
scrambled eggs


to give a baby its bottle
I've finished, I am full!
All gone
niemowlę
małe dziecko, szkrab 2-4 lat
opiekować sić kimś
uspokoić dziecko
Uspokuj się!
Ups!




chore dziecko


użądlenie / ugryzienie
guz
biegunka
dusić się / krztusić się
 humorzasty
wymiotować




nieznośny
mądrala

Baw się ładnie! 
objąć rękoma, przytulić kogoś
pocieszyć 

Przytulać się, pieścić

pójdźmy na kompromis
Umowa, ugoda, zakład


Znaleźć kompromis
kłótnia / kłócić się
Przestań się sprzeczać!
bicie / bicie się


wygłupiać się
mrukliwy
Ty głuptasie!
popychać

zwymyślać / nakrzyczeć
ktoś, kto sprawia kłopot
rozwiązać konflikt
Ty głupcze!



fotelik dla dziecka w samochodzie
pielucha 
przedszkole
smoczek


wózek,spacerówka
pokój dziecięcy
sprzatać/posprzątać


musli lub inne płatki śniadaniowe
jajko sadzone
naleśnik


warzywka 
owsianka (...biedne dzieci)
gofry
makaron z serem


kanapka z masłem orzechowym i marmoladą
jajecznica


dać dziecku butelkę
Jestem pełny / syty
Wszystko zjedzone!


I coś ode mnie " liar liar pants on fire " - do kłamczuszków :)
Informacje są ściągnięte ze strony http://program.aupair.fm.interia.pl/slownik.html#angielski

poniedziałek, 19 listopada 2012

preMATCH nr 5

o żesz!

o żesz, że będę miała rozmnowę!
aaaaa na skype!
i to pierwszą ;x
aAAAAAAAAAAaAA#$%^^& ;x
majty już pełne!

z tego co widzę to rodzinka mieszka 40 minut od Chicago,
dziecko ma 3 miesiące
mają kota i psa

edit: dziecko urodzi się w marcu
to ciekawe kiedy ja bym miała przyjechać :>


mama: project manager
tata: sales manager

niczego więcej nie wiem ;/
nawet nie wiem czy dziecko to chłopiec czy dziewczynka ;x
odpowiedziałam im na maila, no i czekam na rozmowę z nimi!
ale się boję!
Życzcie mi powodzenia :)

PS. dlaczego Chicago?! ;/

środa, 14 listopada 2012

Tattoo & tag



W końcu! W końcu! OMG! #$%AAAA@@^&!AAA    ;D

Już od dawna, daaaawna zastanawiałam się nad swoim tatuażem.
Kilka dni temu rozmawiałam z Martą jak zwykle powiedziałam moje "motto" (?).
i w tym momencie dotarło do mnie! 

Zawsze wszystkim to powtarzałam i zawsze w to wierzyłam!
 Coś co jest moje!
Bardzo, bardzo mocno chciałam mieć tatuaż! Myślę o nim od 2 lat, tylko nigdy nie byłam pewna co chcę sobie 'napisać'.

Aga  znowu mnie nakręciła, ale myślę   "Spokojnie poczekam, aż znajdę to COŚ" 
- w końcu to już trwało dwa lata ;x
Nie myślałam, ze nadejdzie tak szybko!
Co prawda myślałam o tej sentencji już od bardzo dawna, jednak nie byłam do niej przekonana na 100%.
Uhuuuu swoją złota myśl wyryję na ciele!

Będzie to jedno krótkie zdanie, teraz mam mały dylemat GDZIE?

Mam
kilka pomysłów, ale może ktoś podsunie jakiś ekstra pomysł?;>
Dlatego proszę o wasze pomysły! :)
Nie chcę, żeby to było w bardzo widocznym miejscu - jak na twarzy :D
Po prostu, tak żeby nie było widać na co dzień.
Moją sentencje do wytatuowania zdradzę wam w najbliższej przyszłości, a żeby zobrazować ile to mniej więcej miejsca zajmuje,
to zdanie
  Wlazł kotek na płotek
najbardziej wam to zobrazuje!
Mniej więcej właśnie tyle miejsca zajmie.

Także kochani obywatele wzywam o pomoc :)

Akurat mam urodziny niedługo, to taki prezent :D

Chciałabym was serdecznie zaprosić do przyłączenia do naszej strony internetowej, gdzie zbieramy operki z całego świata! KLIKAJ
******************
a teraz TAG

Co prawda nigdy nie pomyślałam, że będę się kiedyś bawić w takie rzeczy, ale skoro zostałam nominowana przez Age to nie odmówię :)

Pytania które otrzymałam:

1. Ulubione miejsce na świecie, gdzie lubisz wracać.
Egipt - o tak!

2. Jakim środkiem transportu wolisz podróżować?
Hm.. ciężko tutaj znaleźć odpowiedź...
Lubię jeździć autem - bardzo! Jednak staram się być ekologiczna.
Uważam, że w tramwajach jest więcej kanarów niż w autobusach :D
i jeżeli chodzi pociąg a autokar to wybieram pociąg - zawsze jest zabawnie! o tak! Lubię jeździć pociągiem!
Samolotem także, jednak mam poważne (?) problemy przy lądowaniu, więc muszę łykać tabsy,  ale uwielbiam latać! w sumie dziwne pytanie :P

3. Jaki rodzaj filmów polecasz na jesienne wieczory.
Nie ma dla mnie czegoś takiego "na jesienne wieczory" ogólnie sama lubię oglądać jakieś psychologiczne, z głębokim przesłaniem filmy - niezależnie od pory roku :) a na babskie/smutne wieczory komedie typu American Pie :)

4. Co lubisz robić w wolnym czasie?

Najwięcej spędzam czasu z ukochanym, bliskimi. Lubię czytać książki, malować ludzi, chciałabym znaleźć czas na robienie z gliny. Lubię gotować dla bliskich!!!

5. Jaki jest twój wymarzony zawód?
ochooo. Chciałabym być charakteryzatorką lub podróżniczką.

6. Napisz trzy słowa które najlepiej opisują twoją osobowość.
ale mnie wrobiłaś :P nie cierpię takich pytań!  kreatywna, otwarta(!!!)== szalona, idealistka! - moja cholerna wada
otarta = szalona, bo właściie jestem otarta na bardzo dużo rzeczy,wręcz szalonych, trzeba by było mnie bliżej poznać :)
7. Ulubiona pora roku.
Kocham się w każdej. Świat jest doskonale stworzony! Każda pora roku jest genialna!

8. Jakie książki lubisz czytać.
Tak jak filmy, a także o podróżach, biografie, dramaty - jedne z lepszych książek jakie czytałam to Kwiat pustyni i Ostatnia piosenka - ostatnio mało czytam ;/

9. Teatr czy kino?
Ostatnio spodobała mi się opera, w teatrze dawno nie byłam.

10. Jaki samochód byś sobie kupiła?
Ładny z super bajerami! :P
Właściwie kilka aut! Jeden z nich jakiś gigant - dżip!

11. Jakie najbardziej egzotyczne państwo chciałabyś zwiedzić?
Somalia, Ghana, Senegal! - jeden z nich. To mój życiowy cel.


Jedne z 'głupich ' słówek do wypowiedzenia po angielsku: RARELY ;x

PS. Nie zapominajcie o   KLIKAJ - hej... to tylko dwa złote!

już w krótce: przydatne słówka do opieki na dziećmi, prezenty dla HF,pędzle do makijażu i wiele innych! - także czekajcie cierpliwie :)

poniedziałek, 12 listopada 2012

Co robić z dziećmi?


Hejka - sklejka!
Czasem nie mamy pomysłu co ze sobą zrobić, jak zabawić dzieci?!
Pochmurno, chlapa, pada deszcz?
a nasze pomysły stały się nudne, monotonne?
Gorzej, jeśli w naszej aplikacji au pair napisaliśmy jacy to jesteśmy kreatywni, pomysłowi!
Oto pomysły na zajęcie dzieci:
aby powiększyć zdjęcia wystarczy na nie kliknąć lub w zamieszczony link obok

1. Czekoladowe puchary
Proponuję zagotować wodę w garnku. Do osobnego naczynia (miska/mniejszy garnek) wsadzić  kilka czekolad ( w tabliczce ) i umieścić to naczynie na garnku z wodą - jeden na drugi - czekolada się rozpuści  : )
Taka czekolada szybko wystygnie i zrobi się ponownie twarda.


















2. Jedzeniowe zgadywanki ( również dla niejadka)
Przygotować różne produkty: orzeszki, herbatniki, dużo owoców, warzyw itd.
Zawiązać dziecku chustkę na oczy i niech próbuje wszystkiego.
Niech mówi czy jest dobre czy nie - w ten sposób mogą polubić rzeczy za którymi nie przepadały
Niech nazywają rzeczy, które aktualnie jedzą.

3. Mini scrabble
Piszemy jedno długie słowo np sekretarka
Dziecko z tych liter musi ułożyć inne słowa np kret, arka, ser

4. Zabawa przed komputerem
Jedna z operek przesłała stronkę do zabawy przed kamerą z dziećmi, wiele ciekawych efektów:
KLIIK - sama kiedyś przed podobnymi efektami spędziłam kilka godzin :D

5. Wspólne wymyślanie bajki
Trzy zdania bajki wymyśla operka, drugi trzy dziecko - może wyjść ciekawa historia!
Warto to zapisać :)

6. Z tradycyjnych rzeczy takich jak książki, bajki, rysowanie, puzzle nie zapominajcie o plastelinie!
Możecie ulepić waszą całą rodzinę, całe zoo a z masy solnej lub modeliny biżuterię.

7. Jeżeli mamy pod opieką nieco starsze dziecko - pogotujmy z nim.
Oczywiście żadnych zabaw z ogniem, może ugniatać ciasto lub mieszać - w zależności od dania, które przygotowujecie.

8. Teatrzyk. Aktorami mogą być dzieci (jeśli jest ich więcej niż jedno. Monodramy raczej rzadko znajdują uznanie dzieci), mogą być nimi misie i lalki, można zrobić samemu kukiełki. Fajną zabawą jest już samo tworzenie oprawy przedstawienia - sceny, scenografii, widowni, przygotowania biletów... Scenariuszem może być opowieść wymyślona przez nas, znana bajka (np. Czerwony Kapturek), lub przeczytana przed chwilą książka.

9. Plan awaryjny - bawialnia. Maluch będzie mógł się wyszaleć równie dobrze (a może nawet lepiej) jak na placu zabaw, a my będziemy mieć chwilkę na zebranie myśli :)

10. Robimy magnesy!
Sprawa jest prosta, trzeba tylko zaopatrzyć się w białą folię magnetyczną i kolorowe foliopisy. Rysujemy, wycinamy i gotowe :)


11. Zróbmy misia!
Pralka "zjadła" jedną ze skarpet?
Nie wiesz co z nią zrobić? Zajmij ją dziecko! Szybki sposób na ukochaną maskotkę :)

12.Własna bluzeczka
Potrzebujemy tylko flamastry do tkanin i bluzeczkę - zabawa gwarantowana.


To nie wszystko!
Co jakiś czas będę dodawała nowe pomysły. 
Po prawej stronie w "Poukładane" szybko odnajdziecie ten Post - "Zabawy z dziećmi"
Miłej zabawy!


* Pomysły zaczerpnięte z internetu