sobota, 27 kwietnia 2013

Ploty vs. prawda

Brak możliwości pisania komentarzy, ze względu, że nie chcę rodzić tutaj kłótni.
Jak ktoś chce niech do mnie napisze na priv/ mail jest w opcji KONTAKT.
Jeśli ktoś nie wie o co chodzi, to radzę nie czytać bo będzie większe zamieszanie :D


Homoniewiadomo.
Ciąg dalszy.

Ponieważ w trakcje sprzeczki z jedną z blogowiczek wyszła prawda na jaw i okazało się,
że wiele osób jest w błędzie muszę zamieścić tego posta.

Dla tyuch co nie wiedzą w piątek( 19IV2013) rozmawiałam z jednym z hostów przez telefon,
zaproponowali match i ja powiedziałam, że podejmę decyzję podczas następnej rozmowy na skype,
że chcę widzieć ich obu i jeszcze się zastanowić. Umówiliśmy się na skype na niedzielę.

 Po rozmowie wysłałam im mnóstwo pytań.
Pytań konkretnych, szczegółowych - bez owijania w bawełne
próbowałam zadać im te pytania przez telefon, ale właśnie tak owijając w bawełne
i dostawałam taką samą odpowiedź - niekonkretną.
Także musiałam się zdecydować na wysłanie tych pytań, musiałam znać odpowiedzi.

Po pierwsze.

Sprawa z tą rodzinką wyglądała, że podczas rozmów na temat tej rodziny łatwo było zobaczyć
moje niezdecydowanie, obojętność.
Kiedy usłyszałam, że zaproponowali mi placement to nie skakałam do nieba z radości.

Nie byłam przekonana do nich na 100%, miałam WIELE wątpliwości, zresztą sama Sylwia M.
napisała mi w komantarzu, że była zdziwiona, ze chcę w ogólę taką liczbę/wiek dzieci - to był jeden z powodów.

i kolejny raz cytuję wypowiedź z piątku:
ja " Jak homoseksualistom nie spodobają się moje pytania i jednak odwołają match to trudno, płakać nie będę"
Sylwia J. : " No to widocznie nie jest perfect match"

W mailu napisałam homoseksualitom naprawdę sporo KONKRETNYCH pytań,
z racji że nie mieli za dużo napisane o sobie w profilu.


i jak to ktoś powiedział, moja sterta pytań pomogła Merti z racji tego, że oni zaczeli sami mówić na ten temat moich pytań podczas rozmowy z nią, oni nigdy nie mieli au pair więc nie wiedzieli z czym to się je.
Także pierwsze koty za płoty!


Po drugie
W sobotę jak homo. zadzwonili do Merti an telefon to nie pisałam maila od razu do nich!!!!!!!!!!!!
Nie pisałam do nich maila podczas kiedy jeszcze się nie rozłąćzyli.
To oni napisali mi najpierw maila - proszę o uważne czytanie!
Napisali w mailu, że są zajęci i nie mogli odpisać ( przeprowadzka)na moje pytania a wiedzą,
że pytania są dla mnie ważne i chcę najpierw znać na nie odpowiedzi zanim porozmawiamy na skype.

Wiadomo, czas zawsze by się znalazł, w końcu nawet rozmawiali z Merti to już tym bardziej.

i to pokazało, że nie są pewni tego, że chcą mnie jako au pair
- bo szukali dalej, tak?

Dużo osób myślało, że może to było tak, że chcą tylko pogadać z inną au pair, bo muszą - takie są wymogi programu, że rodzina musi pogadać z minimum 2 au pair żeby wybrać tą jedną.
ale skoro umówili się na drugą rozmowę to to coś znaczyło.

Chciałabym, aby rodzina była pewna, że chce właśnie mnie jako au pair - na 100%
+ moje wątpliwości = podjęcie decyzji.
Dlatego tez zrezygnowałam z rodziny.Cieszę się, że to zrobiłam bo do ostatniego dnia bałabym się ,
 że nie wyrobię się z taką ilością i wiekiem dzieci.

aha, Moje maile były napisane szczerze, może troszkę wrednie, ale nie żałuję.
Nikomu nic złego ni zrobiłam, nie narobiłam gówna - tak słyszałam jak przed zdementowaniem plotki :D