środa, 6 lutego 2013

Mój Berlin #2

Wczorajszy wieczór skończył się tak:
Z Shivamem 
a do tego piosenka Prodigy - Smack my bit#h up

a ciasto które "wczoraj" jadłyśmy nazywa się "kaiserschmarrn" choć, jak wpisuję to w google to nawet inaczej wygląda ;x

Dzień trzeci - jak się okazało jeden z najbardziej crejzolskich
28XII2012r.

Dzień jak co dzień - pobudka baaardzo późno...
Heloł? Jesteśmy w Berlinie a my tak długo w łóżku jesteśmy?
No niestety, nocne życie ma swoje wady :<

Dzień zaczął się indyjskim śniadaniem!
Robiłyśmy je z naszym hostem ( Shivamem )...
Było dość... ciekawe!

Najpierw robiło się takie kulki z masy jak na chleb, indyjski chleb :D
do środka pakowało się ziemniaki ( z czymś ??? ) i wałkowało się wałkiem of kors na dość płaskie ciasto.
Smażyliśmy owe placki a do tego Shivam przygotował jogurt z miętą.
( zdjęcia wrzucę w przyszłości )

Jak smakowało poznawanie indyjskiego jedzenia w Niemczech?
Smakowało mi! Tylko ten 'sos' z miętą ni w cholera mi ten nie pasował, więc go nie zjadłam.

W końcu najedzone wyszłyśmy z chałupy!

Spotkałyśmy się z człowiekiem z CS ( couchsurfing) , z  Sidim z Palestyny - hm... Właściwie nie ma takiego państwa Palestyna... Poznając go poznałam tak naprawdę problem tych ludzi.
Sidi został wyrzucony z 'kraju', był nikim.
Nie ma obywatelstwa, teraz mieszka w Berlinie i jeśli zgubi swój 'paszport' to... koniec z nim.
Dla niego podróż do Wielkiej Brytanii jest nierealna, musi się starać o obywatelstwo niemieckie.
Jego rodzice zostali w Palestynie i nawet nie może ich odwiedzić, nie może wrócić do swojego kraju.
Pokazywał mi wiele zdjęć jak to kobiety bronią swoich dzieci i stoją z karabinami, nagich mężczyzn wyprowadzanych przez żołnierzy.
To jest jedna strona medalu, a są oczywiście dwie.

Kontynuując...
Spotkałyśmy się z nim, poszłyśmy do centrum, Alexander platz etc.

Sidi zaprowadził nas do dwóch fabryk czekolady:
ale pyszna brama Brandenburska

Czekoladowy wulkan! Co jakieś 2 sekundy z góry spływała czekolada opływająca całą 'kopkę'
Wygląda apetycznie?
ALE NIE BYŁO! :<
na dole była oczywiście kartka PLEASE DON'T TOUCH, ale Sidi był tak spontaniczny 
( przekonacie się później ) i easygoing, że oczywiście wszyscy capneliśmy wulkan paluchem :D
No to tylko wystawa, nie postarali się ze smakiem, a może ta czekolada stoi tam już 5 lat ;D

Przenosimy się do fabryki tej oto firmy:

Sidi oczywiście się pytał, czy możemy wsadzić palucha i spróbować czekoladkę, ale NIEEEEEEEE powiedział pracownik czekoladka w czekoladowym sklepie oto i on:
Do roboty, czekolada sama się nie zrobi:D
Aguta <3 Angie
albo Angie <3 Aguta :D

Sidi to prawdziwy mężczyzna i postawił nam muffinki!
Jedliśmy z truskawkami, druga była z marcepanem a trzecia z orzechami.
MNIAM!

Po złożeniu zamówienia minęło sporo czasu zanim dostaliśmy muffinki i dlatego Sidi coś zabajerował Panią kelnereczkę i przyniosła nam z 15 malutkich czekoladek w ramach przeprosin :D tak się żyje w Berlinie
W końcu wyszliśmy i Angie spobie przypomniała, że musi skorzystać z toalety :D
Poszliśmy do Hilton hotel :D
Usiedliśmy na kanapie i siedzieliśmy z godzinę!


Z kanapy przenieślimy się do stolika i zapytani przez kelnerkę 
" Coś podać?" Sidi odpowiedział, że czekamy na kogoś :D

Wyszliśmy i gdzieś szliśmy, a gdzie to już nie pamiętam :D
Nagle stwierdziłam, że chciałabym zjeść jakiegoś owoca, weszliśmy do salonu MINI VANA
i Sidi wziął dla nas po jednym jabłku z 'recepcji' a właściwie kasy :D
Potem zaczęliśmy rozglądać się po salonie (były tam bluzki, ubrania, samochody, ROWERY:D )
Sidi jeździł w tym sklepie na rowerze i odwalał śmieszne rzeczy :D
ja byłam trochę nieśmiała aby tak wsiąść do samochodu i cyknąć sobie fotkę ( a do tego wszyscy wiemy jaką reputację mają polacy ;/)
a Sidi na to: Udawaj, że mnie nie znasz, nie mów po angielsku i wsiadaj!
Moje jabłuszko 
Wyszliśmy z salonu Mini vana a przed kolejnym sklepem stały pomarańcze, 
oczywiście nasz dżentelmen czmychnął jedną dla nas:)


Potem poszliśmy na mur Berliński i cały Charlie Checkpoint.

Potem zaprowadził nas na turecką dzielnice, weszłyśmy do sklepu i wziął dla nas suszone mango :D
Poszliśmy do Gorlice Park - nie wiem czy wiecie co tam się dzieje :D
Na każdej alejce stoją murzyni i sprzedają coś na chillout :DDDD
Bałabym się iść tamtędy sama, było ciemno, straszne 'łyse drzewa' i co chwilę gromady ludzi,
normalnie jak w NYC!
Oczywiście Sidi dokonał transakcji, która była dość nietypowa, ale udało się :D

To co się działo potem to był jeden wielki sen muahaha :D Bajka!
Tyle rzeczy widziałam ( inni ich nie widzieli :D ) :D Tyle śmiechu było!
Poszliśmy do restauracji arabskiej oczywiście zjeść coś, bo jakżeby inaczej ;>
ja i Angie miałyśmy taką faze, że głowa boli :D
ja co chwile miałam buzię pełną jedzenia i zaczynałam parskać śmiechem i jedzenie było wszędzie - głównie na Sidim.
Przez to wszystko nie moglam mówić po angielski ;x
Najlepszy tekst, z którego smieję się do dziś to " This woman is the beautifist in the world"
OMG! Widzicie, czasem chilloutowanie źle wpływa!
aż się zapomina angielskiego :D
Naprawdę taM była taaaaka piękna kelnerka <3
a potem zobaczyliśmy brzydkiego kelnera i już musiał zostać the most ugly :D
Nie było stołów, siedzieliśmy ' na podłodze' na poduchach - lubię to!
Podczas tych śmiechów i latającego jedzenia wszyscy ludzie się na nas patrzyli :D
Jakoś tak wyszło, że Sidi głaskał Angie po plecach i nagle zauważył
" O masz bliznę na plecach" i zaczął dzwonić do kogoś ( rozmawiając po arabsku ) a Angie wkręcona myslała, że dzwoni żeby ją porwać i wyrwać jej nerkę i chciała mu powiedzieć,
że TAK MAM BLIZNĘ, I JUŻ NIE MAM JEDNEJ NERKI - ZATEM NIE MUSISZ SIĘ FATYGOWAĆ 
haaaaha nie wiem w końcu czy to zrobiła czy nie, ja byłam w innym świecie :o




Stałam się muzułmanką








Szukałyśmy potem jakiejś imprezy, znaleźliśmy otwarte wino na ulicy ANANASOWE i zaczęłyśmy pić :D




A potem poszłyśmy gdzieś do knajpy, w kiblu spotkałyśmy niemko-polkę - myślałam, że to moja kuzynka i skończyłyśmy tak jak widać.


Ciężko tak naprawdę opisać wszystko co się działo!
Nie chcę tez pisać o najmniejszych szczegółach, które czasem były najzabawniejsze jak moje 'halucynacje' :D
Uwierzcie mi na słowo, że ten dzień był niesamowity!

sobota, 2 lutego 2013

Mój Berlin

Nie miałam komputera, dlatego przepraszam za przerwę!
Zanim zacznę, krótki wstęp:
Swój wyjazd traktuję poważnie, bo widziałam wiele i to nie jako turysta a raczej z punktu kogoś kto tam mieszka.
Opisuję szczegółowo, bo sama wiem co chciałabym przeczytać u Was.
Jeżeli komuś to nie odpowiada już możesz zamknąć tą stronę.
Zaczynamy!

26XII2012r.
Dzień pierwszy
Dziś cofając się do tego dnia i wiedząc co się stanie później łooo... Sama nie wiem co bym zrobiła :D
Dotarliśmy na dworzec z biletami zakupionymi za 80zł ( Wrocław -> Berlin )!
( Dla porównania Wrocław - Szczecin - blisko 400 km - około 50 zł a Wrocław- Berlin blkosko 350 km)
Dotarliśmy a nie dotarłyśmy, bo z nami był jeszcze mój chłopak, tzw. tragarz :D

Ja i Angie <czyt. endżi >( moje przyjaciółka ) wybierałyśmy się na podbój Berlina!
Jako, że ona miała spinę z mamą, obiecała mamie, że wróci 30XII2012r.
Poszłyśmy zatem kupić od razu we Wrocławiu bilety, żeby potem się o to nie martwić.
Pytamy o cenę.
SZOK!
Nie, jednak zostaniemy tam na zawsze...
Koszt biletu Berlin -> Wrocław?
Nie zgadniecie...
takie małe, niemal niewidoczne! 220zł 
No niestety... Angie musiała okłamać mamę " Tak mamo, bilety już kupiłam, wracam 30-go " :D
ale pieniądze były ważniejsze, no bo przecież z Berlina jest baaaaaardzo dużo środków transportu do Wrocławia, co nie?
Właśnie, że nie...
ale o tym później
Pociąg?
Ekskluzywny! Pierwszy raz takim ładnym jechałam! Wierzcie na słowo, ale ten pociąg po poklskich torach jechał!
Tak czy siak, my niezorganizowane nie wiedziałyśmy jak to dotrzeć z Dworca w Berlinie do 'naszego' lokum, domu.
Siostra moja szybko przesłała mi sms jak to dotrzeć, że trzeba iść przez
Miler Strase
Myler sztrasze
Muler Sztrase
a może Miler Straszy?

eh... też nie...
wychodząc na papierosa pani, która słyszała naszą gimnastykę językową nauczyła nas jednego:
Müllerstraße - haaa,  tak to się czyta! :P

Dalej nie wiesz jak czytać? Spoko, ja też nie ;x
tak w pociągu poznałyśmy kilka polaczków, gdyby nie Pan Polaczek to byśmy nigdy nie dotarły na tą Myler Sztrase!
Co z tego, że już na Utrechter strasse ( nasz cel ) poszłyśmy dwa razy na około, ale dotarłyśmy!
Z bagażami jedna 19 ( rzecz jasna JA )a druga 20 latka wczłapałyśmy się na CZWARTE piętro!
Drzwi były uchylone, trochę bałyśmy się tam wejść, no bo pierwszy raz na oczy zobaczymy tego człowieka,  no bo niewiadomo kto to jest, no bo jakoś tak dziwnie...*
korzystałyśmy z usług strony couchsurfing.org, czyli są to osoby rozproszone po całym świecie, które udostępniają siebie i swoją kanapę lub/i pokój zupełnie obcym osobom za zupełnie NIC, oczywiście z Polski wódka zawsze mile widziana :D
W końcu stanął w drzwiach!!! Wchodzimy, witamy się, wydaje się miły :>
Pokazał nam pokój...
WOOOOOOW jakie wieeeelkie łóżko! Jaaaaaaaaaaaaaaa ekstra!
Właściwie nasz pokój składał się z ... Łóżka :D
Nie było w nim nic więcej :D
no... była taka szafka o wysokości 30 cm na pierdoły :)
w złej jakości 'nasz' pokój 

A właściwie to zamieszczam tutaj plan 'naszego' mieszkania z Berlina, piszę o nim, bo chcę opisać swój pobyt tam dość szczegółowo i z pewnością się przyda :)

Kliknij na zdjęcie a się powiększy - MAGIC! 

dygrecja:  a właściwie można tu już coś powiedzieć o dziwnym położeniu kibelka w lewym górnym rogu...
Załatwiając swoje potrzeby można spoglądać przez okno, ptaszki, drzewka, chmurki,
ale równie dobrze ktoś może podglądać Ciebie ;P
Heeej nawet nie było firanki! Niiiiiiiiic! :<

Po odłożeniu bagaży do pokoju Shivam - nasz host - zabrał nas do kuchni, zrobił herbate a po chwili
wziął 3 kieliszki nalał magicznego bananowo - coś trunku i wydał polecenie:

"Wlejcie to do buzi, płuczcie przez 10 sek. - będę liczył! :P  połknijcie i zróbcie o taaaak " 
o taaaak oznacza niczym wyzionięcie ognia przez jakiego smoka! :D

i tak zrobiłyśmy, było to bardzo ciekawy powitalny drink dla couchsurferów i efekty ciekawe :)
 tak przy okazji Shivam z Indii i ma 28 lat, chyba to najbardziej porządane informacje ;>
Przywiozłyśmy mu wódkę, ja wzięłam ze sobą barmańską i myślałam, że wypijemy z nim, jednak wszystko potoczyło się inaczej niż planowałyśmy, ooo tak! Zupełnie inaczej :)

Shivam zaprosił nas na " hauseparty", okej!
Wzięłyśmy barmańską i poszliśmy, a właściwie też pojechaliśmy metrem.
Kupiłyśmy po  bilecie za 2.40 e!

Na 'imprezie' każdy był z innego państwa, także mówiliśmy po angielsku.
Cała ta 'impreza' okazała się posiadówką, więc szkoda było nam otwierać barmańską, bo przecież " w Dżermani bardzo drogo jest!"
Po wejściu do mieszkania, do jednego z pokoi bardzo się zdziwiłam.
Była kanapa i poduszki, aby siedzieć na podłodze - bardzo spodobał mi się ten pomysł!

Po podróży byłyśmy baaaardzo głodne, nagle zobaczyłyśmy, że gospodarz mówi o jedzeniu, który przygotował
Słyszałam słowa:
"meat", "vegetarian", "vegan", "meat"
Pomyślałam, że w jednytm rondlu jest wegetariańskie jedzenie a drugie normalne, MIĘSO!
Byłam w błędzie -,-
Jeszcze do tego Shivam nałożył mi dużo, Angie na szczęście nałożyła mniej 'bo nie wypada ' .Ufff ;x
Jedzenie było obleśne, obrzydliwe, prosto do kibelka, niesmaczne, distasteful...
Oczywiście z uśmiechem na twarzy udawałyśmy, że nam smakuje, a co  :D
W pewnym moemencie Angie powiedziała do mnie:
" Mmmm ale pyszne, moge już wyrzygać? :D"
Zaczęłyśmy się śmiać i w tym momencie gospodarz odwrócił się do nas i śmiał się razem z nami :D
To było NIE-MO-ŻLI-WE, byłyśmy tak zmarnowane, że śmiałyśmy się z tego z 5 godzin.
Dobra, dobra trochę mniej ;)
Shivam nam nalał wina, jako że nie lubię wina oczywiście oddałam Angie ;x
Nie wiem czy znacie to uczucie, kiedy jesteście zmęczone do takiego stopnia, że czujecie, że jesteście pijane :x
Reszte jedzenie wyrzuciłam w dość głupi sposób,
raczej wolicie tego nie słyszeć ;x  ale nikt nie ogarnął na szczęście :D
30 min później, kiedy już zaczęłyśmy się nudzić okazało się, że gospodarz jest DJ!
Uhuuhhuhu!
Niestety był gorszym DJ-em, niż najgorszy polski disko polo singer ;x
ale jedno w tym co robił było super...
Miał w pokoju pełno światełek, które migały w rytm jego muzyki! To było czaderskie!
Angie i gospodarz
Dzień drugi 
27XII2012r,
Wstałyśmy bardzo późno... i wyszłyśmy z domu dopiero po 16...
ale przed tym......
Nie obyło się bez porannego THE PRODIGY

A potem... chcąc odsłonić firankę w naszym pięknym pokoju... coś mi nie wyszło.
Spierdo*iło się!
Karnisz jeb*ął o ziemię!
Ch*j!
Haaa!
Próbowałyśmy go naprawić ;x
ale tylko pogarszałyśmy sprawę, bo zakładając go znowu na swoje miejsce po chwili spadał
aż w końcu jedna z części rozpierdo*liła się na 5 kawałków  ;x
ale za to jaki miałyśmy z tego ubaw!
Do tej pory jak widzę te zdjęcia to śmieję się jak szalona :D
Angie III Karniszowa
próba naprawy
Aguta III Karniszowa
Po tej 16 wyszłyśmy w końcu z domu.
Najpierw z Shivamem do sklepu po......
piwsko!

a potem już same....
...Szłyśmy w kierunku miasta, zobaczyć COŚ.
Po drodze widziałyśmy wielkieeeeeee muzeum, ale domyśliłyśmy się, że nie jest za darmo ;x
i za tanio zresztą też nie!
Zobaczyłyśmy Kościółek i wchodząc do niego usłyszałam dwie polki za nami idące.
Zagadałam do nich a po 5 minutach dały nam dwa bilety do wyżej wymienionego muzeum :D
Haaa tak się żyje w Berlinie!
Bilety kosztowały po 18e jeden, także zaoszczędziłyśmy dużo :)   ( strona muzeum )
Weszłyśmy i po 2 godzinach wyszłyśmy.
Nie... To powinno brzmieć tak:
Weszłyśmy, po 30 minutach ogarnęłyśmy, że można dostać słuchawki z przewodnikiem za darmo,
po założeniu słuchawek ekscytowałyśmy się, że jest też polski przewodnik.... i wyszłyśmy :D
oczywiście z słuchawkami!

Edward ze zmierzchu!
No i wyszłyśmy!
Szłyśmy piękną ulicą prowadzącą do Bramy Brandenburskiej.
eh... niestety zdjęcia nie oddały piękna oświetlonych drzewek...
Byłyśmy potwornie głodne!
Umówiłyśmy się z Shivamem na mieście i poszłyśmy z nim do pubu na 'super, extra ciasto'
i rzeczywiście takie było!
Była to taka... Papka, ale jaka przepyszna!
Nazwę próbuję sobie przypomnieć :)
Wypiłyśmy tam chyba najdroższe piwo ever!
Spędziłyśmy tam ładne kilka godzin, co można zobaczyć na tym zdjęciu:


< czyt. zmęczenie do n-tej potęgi >

Potem wróciłyśmy o późnej porze do domu, usiedliśmy w kuchni i był zielony chillout 
If you know what I mean ;>

W życiu nie żałuję niczego! :D

Reszta mojej wyprawy WKRÓTCE!


niedziela, 9 grudnia 2012

prematch 6 and 7(?)

Wooo hooo
Świetna piosenka!

PreMatch nr 6 czyli z APC
Dzieci: 4 i 6 lat i kolejne w drodze
Rodzinka mieszka 3 godziny od NYC i 3:30 h od Montrealu, także Kanada byłaby zaliczona :)
Obok Albany, New York.
Trochę nie rozumiem.
Mają pierwszą datę przylotu 7 styczeń, dziecko rodzi się w czerwcu i napisali mi wiadomość,
 której treści jest mniej więcej to, że jak przyjadę ich dziecko będzie miało 3 miesiące bla bla bla
czyli miałabym przyjechać uhuuu sierpień/wrzesień?
chyba jakaś pomyłka zaszła ;o

Schedule?
Zajmowanie się nowonarodzonym dzieckiem w ciągu dnia i starszymi chłopcami po ich powrocie
Hm.... rodzice wychodzą o 9 do pracy- czyli rozumiem, że opiekowałabym się małym od 9,
potem dzieci wracają ze szkoły o 15 - pewnie musiałabym po nie jechać
a rodzice kończą pracę o 17:30

Prematch nr 7 - obok stoi " (?) ", bo....

... bo dostałam prywatną wiadomość, maila od rodziny.
Właściwie jest to samotny ojciec - Hill, z dwulatką mieszkający na Brooklynie, NYC!
Myślałam, że to SCAM, ale raczej nie.
Jednak jest coś DZIWNEGO w tym wszystkim...
On jest w jakiejś dziwnej agencji - nie znam jej po prostu i koszty są rozplanowane na dwie osoby, co oczywiście nie jest mi na rękę.
Podał mi namiary na tą jego agencję i mam się tam odezwać niby ;/
Myślę, że nic z tego nie będzie, bo penie Pan Samotny Ojciec szuka kogoś kto pójdzie na taki układ.
i szuka kogoś już na teraz, jak najszybciej, ja jednak potrzebuję jeszcze trochę czasu, nie tak szybko!
Więcej informacji nie maaaam, także wiele pytań się pojawia ;x
i powtarzam, że to nie jest scam - chyba że scam odpowiada na każde pytanie zadane przeze mnie ;o
no i nie oferuje miliona dolców jako kieszonkowe.

Co myślę?
3 dzieci - nie widzę tego zbyt dobrze.
Wyobrażam sobie jak najmłodsze zaczyna płakać a dwójka pozostałych gdzieś uciekać, kłócić się, bić czy cokolwiek innego ZŁEGO.
a lokalizacja, nie jest taka zła,  miarę spoko :)

Prematch nr 8 brałabym, ale z autopsji - wątpię, że to wypali  ;x

a wy co myślicie?

niedziela, 2 grudnia 2012

prematch nr 5 - c.d.

Co do mojego matchu.
Umówiłam się z Nancy na skype.
W sobotę o 17 ( tydzień temu ) jadę samochodem i nagle dzwoni do mnie prywatny numer.
Odbieram z niepokojniem iii...

To Nancy! 
!@#$%^^^&&!!AAA

Sobota była dla mnie nerwowym dniem, wiele się działo.
Kiedy dzwoniła Nancy właśnie jechałam do szpitala do mojej siostry...
Także miałam 'usprawiedliwienie', dlaczego nie ma mnie teraz na skype.
Kompletnie zawaliłam, ale pogadałyśmy trochę.
Przejęła się moją siostrą i uzgodniłyśmy, że pogadamy w ciągu tygodnia.
Napisała maila, odpisała, ale potem cisza.
Po kilku dniach napisała, że znalazła au pair, że mnie przeprasza, że nie chodzi o mnie ( jako osobę ),
tamta au pair miała większe doświadczenie bla bla bla
chyba było jej głupio pisać tego maila.
Nie ma czemu, wiadomo każdy chce znaleźć dla siebie kogoś najlepszego ( najlepszą rodzinę i au pair ).
Właściwie to nawet się ucieszyłam, bo nie byłam przekonana do wsi oddalonej o 55km od Chicago :)
Nie chcę patrzeć tylko na lokalizację, ale to był taki plusik.

No to tyle!

Jakiś czas temu Pani z Gawo piała mi, że moim z większych minusów jest mój wiek.
Dwa dni temu cyferka się ruszyła, teraz w roomie widnieje piękna 19. :)
Do dzieła!
A właściwie czekamy dalej.
Cierpliwości :)

+ ta cała ta HF z Nancy na czele jest dalej na moim roomie! Mimo, że 3 dni temu napisała mi tego 'kończącego" maila ;x 

wtorek, 27 listopada 2012

Przygotowania - SŁÓWKA

Co do rodziny z 5 prematchu, to napiszę w następnej notce, albo za dwie :)
bo jeszcze to wszystko trwa, także niedługo się dowiem wszystkiego!

i jak w temacie....
Przygotowania, czyli przypominamy sobie język.
Właśnie tak!
Jeśli zdecydujemy się wyjechać zawsze warto podszkolić swój język!
Niby znamy, no niby tak, ale czy znamy wszystkie zwroty dotyczące dzieci i ich opieki?
Aguta służy pomocą!

Wyjazd wyjazdem, ale myślę że warto pomyśleć trochę o realiach o tym jak tam będziemy - tak naprawdę.
Trzeba pamiętać, że dzieci mają swój język, inny niż nasz - 'dorosłych.
Stąd pomysł na słówka, aby zrozumieć dziecko, dogadać się i żyć z nim w zgodzie!


Potrzeby:

It's bedtime
I have to go potty
I need to pee
I need to tinkle
Number 1
Number 2
I have to go for a pee
Naptime
Taking a nap
Pora spać
Muszę kupkę :D
Muszę siusiu
Muszę siusiu (chłopcy) 
siusiu
kupka
Muszę siusiu 
Drzemka
Zdrzemnąć się

Zabawki:

Doll
Teddy Bear
Toy
blocks
Bedtime story(ies)


lalka
pluszowy miś
zabawka
klocki 
Opowieści na dobranoc 



infant, baby
toddler
to care of / to take care of
to calm down a child
Calm down!
Oopsie daisy 

O dziecku:


sick child


bites (insect or animal) 
bump
diarrhea
t
o choke 

moody
to vomit, to throw up 

Relacja z dzieckiem:


cranky
Smarty pants

Play pretty
hug/to hug somebody 
to comfort 

to cuddle 

Let's make a deal
Deal


Find a compromise
fighting / to fight
Stop fighting! 

beating/to beat (hitting/to hit)

to fool around

grumpy
You silly billy! / Silly goose
to push

to scold 
troublemaker
to solve a conflict 
You dummy!

Przybory:
car-chair
diaper
kindergarden
pacifier 


stroller
child's or children's room
to clean up

Jedzenie:
cereal
fried eggs
pancake


veggies (kids language)
oatmeal
waffles

Mac& cheese, macaroni and cheese


PB&J (peanutter butter & jelly) sandwich
scrambled eggs


to give a baby its bottle
I've finished, I am full!
All gone
niemowlę
małe dziecko, szkrab 2-4 lat
opiekować sić kimś
uspokoić dziecko
Uspokuj się!
Ups!




chore dziecko


użądlenie / ugryzienie
guz
biegunka
dusić się / krztusić się
 humorzasty
wymiotować




nieznośny
mądrala

Baw się ładnie! 
objąć rękoma, przytulić kogoś
pocieszyć 

Przytulać się, pieścić

pójdźmy na kompromis
Umowa, ugoda, zakład


Znaleźć kompromis
kłótnia / kłócić się
Przestań się sprzeczać!
bicie / bicie się


wygłupiać się
mrukliwy
Ty głuptasie!
popychać

zwymyślać / nakrzyczeć
ktoś, kto sprawia kłopot
rozwiązać konflikt
Ty głupcze!



fotelik dla dziecka w samochodzie
pielucha 
przedszkole
smoczek


wózek,spacerówka
pokój dziecięcy
sprzatać/posprzątać


musli lub inne płatki śniadaniowe
jajko sadzone
naleśnik


warzywka 
owsianka (...biedne dzieci)
gofry
makaron z serem


kanapka z masłem orzechowym i marmoladą
jajecznica


dać dziecku butelkę
Jestem pełny / syty
Wszystko zjedzone!


I coś ode mnie " liar liar pants on fire " - do kłamczuszków :)
Informacje są ściągnięte ze strony http://program.aupair.fm.interia.pl/slownik.html#angielski

poniedziałek, 19 listopada 2012

preMATCH nr 5

o żesz!

o żesz, że będę miała rozmnowę!
aaaaa na skype!
i to pierwszą ;x
aAAAAAAAAAAaAA#$%^^& ;x
majty już pełne!

z tego co widzę to rodzinka mieszka 40 minut od Chicago,
dziecko ma 3 miesiące
mają kota i psa

edit: dziecko urodzi się w marcu
to ciekawe kiedy ja bym miała przyjechać :>


mama: project manager
tata: sales manager

niczego więcej nie wiem ;/
nawet nie wiem czy dziecko to chłopiec czy dziewczynka ;x
odpowiedziałam im na maila, no i czekam na rozmowę z nimi!
ale się boję!
Życzcie mi powodzenia :)

PS. dlaczego Chicago?! ;/

środa, 14 listopada 2012

Tattoo & tag



W końcu! W końcu! OMG! #$%AAAA@@^&!AAA    ;D

Już od dawna, daaaawna zastanawiałam się nad swoim tatuażem.
Kilka dni temu rozmawiałam z Martą jak zwykle powiedziałam moje "motto" (?).
i w tym momencie dotarło do mnie! 

Zawsze wszystkim to powtarzałam i zawsze w to wierzyłam!
 Coś co jest moje!
Bardzo, bardzo mocno chciałam mieć tatuaż! Myślę o nim od 2 lat, tylko nigdy nie byłam pewna co chcę sobie 'napisać'.

Aga  znowu mnie nakręciła, ale myślę   "Spokojnie poczekam, aż znajdę to COŚ" 
- w końcu to już trwało dwa lata ;x
Nie myślałam, ze nadejdzie tak szybko!
Co prawda myślałam o tej sentencji już od bardzo dawna, jednak nie byłam do niej przekonana na 100%.
Uhuuuu swoją złota myśl wyryję na ciele!

Będzie to jedno krótkie zdanie, teraz mam mały dylemat GDZIE?

Mam
kilka pomysłów, ale może ktoś podsunie jakiś ekstra pomysł?;>
Dlatego proszę o wasze pomysły! :)
Nie chcę, żeby to było w bardzo widocznym miejscu - jak na twarzy :D
Po prostu, tak żeby nie było widać na co dzień.
Moją sentencje do wytatuowania zdradzę wam w najbliższej przyszłości, a żeby zobrazować ile to mniej więcej miejsca zajmuje,
to zdanie
  Wlazł kotek na płotek
najbardziej wam to zobrazuje!
Mniej więcej właśnie tyle miejsca zajmie.

Także kochani obywatele wzywam o pomoc :)

Akurat mam urodziny niedługo, to taki prezent :D

Chciałabym was serdecznie zaprosić do przyłączenia do naszej strony internetowej, gdzie zbieramy operki z całego świata! KLIKAJ
******************
a teraz TAG

Co prawda nigdy nie pomyślałam, że będę się kiedyś bawić w takie rzeczy, ale skoro zostałam nominowana przez Age to nie odmówię :)

Pytania które otrzymałam:

1. Ulubione miejsce na świecie, gdzie lubisz wracać.
Egipt - o tak!

2. Jakim środkiem transportu wolisz podróżować?
Hm.. ciężko tutaj znaleźć odpowiedź...
Lubię jeździć autem - bardzo! Jednak staram się być ekologiczna.
Uważam, że w tramwajach jest więcej kanarów niż w autobusach :D
i jeżeli chodzi pociąg a autokar to wybieram pociąg - zawsze jest zabawnie! o tak! Lubię jeździć pociągiem!
Samolotem także, jednak mam poważne (?) problemy przy lądowaniu, więc muszę łykać tabsy,  ale uwielbiam latać! w sumie dziwne pytanie :P

3. Jaki rodzaj filmów polecasz na jesienne wieczory.
Nie ma dla mnie czegoś takiego "na jesienne wieczory" ogólnie sama lubię oglądać jakieś psychologiczne, z głębokim przesłaniem filmy - niezależnie od pory roku :) a na babskie/smutne wieczory komedie typu American Pie :)

4. Co lubisz robić w wolnym czasie?

Najwięcej spędzam czasu z ukochanym, bliskimi. Lubię czytać książki, malować ludzi, chciałabym znaleźć czas na robienie z gliny. Lubię gotować dla bliskich!!!

5. Jaki jest twój wymarzony zawód?
ochooo. Chciałabym być charakteryzatorką lub podróżniczką.

6. Napisz trzy słowa które najlepiej opisują twoją osobowość.
ale mnie wrobiłaś :P nie cierpię takich pytań!  kreatywna, otwarta(!!!)== szalona, idealistka! - moja cholerna wada
otarta = szalona, bo właściie jestem otarta na bardzo dużo rzeczy,wręcz szalonych, trzeba by było mnie bliżej poznać :)
7. Ulubiona pora roku.
Kocham się w każdej. Świat jest doskonale stworzony! Każda pora roku jest genialna!

8. Jakie książki lubisz czytać.
Tak jak filmy, a także o podróżach, biografie, dramaty - jedne z lepszych książek jakie czytałam to Kwiat pustyni i Ostatnia piosenka - ostatnio mało czytam ;/

9. Teatr czy kino?
Ostatnio spodobała mi się opera, w teatrze dawno nie byłam.

10. Jaki samochód byś sobie kupiła?
Ładny z super bajerami! :P
Właściwie kilka aut! Jeden z nich jakiś gigant - dżip!

11. Jakie najbardziej egzotyczne państwo chciałabyś zwiedzić?
Somalia, Ghana, Senegal! - jeden z nich. To mój życiowy cel.


Jedne z 'głupich ' słówek do wypowiedzenia po angielsku: RARELY ;x

PS. Nie zapominajcie o   KLIKAJ - hej... to tylko dwa złote!

już w krótce: przydatne słówka do opieki na dziećmi, prezenty dla HF,pędzle do makijażu i wiele innych! - także czekajcie cierpliwie :)

poniedziałek, 12 listopada 2012

Co robić z dziećmi?


Hejka - sklejka!
Czasem nie mamy pomysłu co ze sobą zrobić, jak zabawić dzieci?!
Pochmurno, chlapa, pada deszcz?
a nasze pomysły stały się nudne, monotonne?
Gorzej, jeśli w naszej aplikacji au pair napisaliśmy jacy to jesteśmy kreatywni, pomysłowi!
Oto pomysły na zajęcie dzieci:
aby powiększyć zdjęcia wystarczy na nie kliknąć lub w zamieszczony link obok

1. Czekoladowe puchary
Proponuję zagotować wodę w garnku. Do osobnego naczynia (miska/mniejszy garnek) wsadzić  kilka czekolad ( w tabliczce ) i umieścić to naczynie na garnku z wodą - jeden na drugi - czekolada się rozpuści  : )
Taka czekolada szybko wystygnie i zrobi się ponownie twarda.


















2. Jedzeniowe zgadywanki ( również dla niejadka)
Przygotować różne produkty: orzeszki, herbatniki, dużo owoców, warzyw itd.
Zawiązać dziecku chustkę na oczy i niech próbuje wszystkiego.
Niech mówi czy jest dobre czy nie - w ten sposób mogą polubić rzeczy za którymi nie przepadały
Niech nazywają rzeczy, które aktualnie jedzą.

3. Mini scrabble
Piszemy jedno długie słowo np sekretarka
Dziecko z tych liter musi ułożyć inne słowa np kret, arka, ser

4. Zabawa przed komputerem
Jedna z operek przesłała stronkę do zabawy przed kamerą z dziećmi, wiele ciekawych efektów:
KLIIK - sama kiedyś przed podobnymi efektami spędziłam kilka godzin :D

5. Wspólne wymyślanie bajki
Trzy zdania bajki wymyśla operka, drugi trzy dziecko - może wyjść ciekawa historia!
Warto to zapisać :)

6. Z tradycyjnych rzeczy takich jak książki, bajki, rysowanie, puzzle nie zapominajcie o plastelinie!
Możecie ulepić waszą całą rodzinę, całe zoo a z masy solnej lub modeliny biżuterię.

7. Jeżeli mamy pod opieką nieco starsze dziecko - pogotujmy z nim.
Oczywiście żadnych zabaw z ogniem, może ugniatać ciasto lub mieszać - w zależności od dania, które przygotowujecie.

8. Teatrzyk. Aktorami mogą być dzieci (jeśli jest ich więcej niż jedno. Monodramy raczej rzadko znajdują uznanie dzieci), mogą być nimi misie i lalki, można zrobić samemu kukiełki. Fajną zabawą jest już samo tworzenie oprawy przedstawienia - sceny, scenografii, widowni, przygotowania biletów... Scenariuszem może być opowieść wymyślona przez nas, znana bajka (np. Czerwony Kapturek), lub przeczytana przed chwilą książka.

9. Plan awaryjny - bawialnia. Maluch będzie mógł się wyszaleć równie dobrze (a może nawet lepiej) jak na placu zabaw, a my będziemy mieć chwilkę na zebranie myśli :)

10. Robimy magnesy!
Sprawa jest prosta, trzeba tylko zaopatrzyć się w białą folię magnetyczną i kolorowe foliopisy. Rysujemy, wycinamy i gotowe :)


11. Zróbmy misia!
Pralka "zjadła" jedną ze skarpet?
Nie wiesz co z nią zrobić? Zajmij ją dziecko! Szybki sposób na ukochaną maskotkę :)

12.Własna bluzeczka
Potrzebujemy tylko flamastry do tkanin i bluzeczkę - zabawa gwarantowana.


To nie wszystko!
Co jakiś czas będę dodawała nowe pomysły. 
Po prawej stronie w "Poukładane" szybko odnajdziecie ten Post - "Zabawy z dziećmi"
Miłej zabawy!


* Pomysły zaczerpnięte z internetu

wtorek, 30 października 2012

Makijaż na halloween

Siemka ziomeczku!
Dzisiaj post dotyczący zbliżającego się Halloween!
Dziś na wizażu robiłyśmy m.in. takie dzieło:
Jedna z prac koleżanek
Czy wygląda wiarygodnie czy nie, zależy także od wykonanego zdjęcia.

Nasuwa się pytanie: Jak zrobić sztuczną ranę??
Przepis jest prosty!
i do tego tani! Musimy przygotować trzy składniki:

  • Żelatynę
  • Parafinę ( w płynie ) - z apteki
  • Mąkę ziemniaczaną
* no i gorącą wodę :)

Żelatynę - około 6 łyżek dajemy do słoika, następnie gorącą, tuż po zagotowaniu wodę wlewamy do tej żelatyny-około 150 ml
Mieszamy, mieszamy, mieszamy...
Czekamy aż żelatyna ostygnie - aby się nie poparzyć.
Następnie do miseczki wsypujemy około 8 łyżek mąki ziemniaczanej.
Dodajemy żelatynę - ciągle energicznie mieszając a wlewamy około 2 łyżki parafiny.
Ciasto, substancja jaką chcemy uzyskać jest glutem, bardzo gęsta.
Jeżeli nasza przyszła sztuczna rana jest zbyt wodnista dodajemy odpowiednio mąkę ziemniaczaną
 lub jeden z pozostałych składników - na tzw. oko :)

Oczywiście wszystko ładnie mieszamy, abyśmy mieli gładką, bardzo gęstą,  glutowatą konsystencję.
Po czym nakładamy naszego gluta na twarz, rękę, nogę - tam gdzie ma powstać nasza rana.
Szybko formujemy, ponieważ nasze 'ciasto' szybko schnie.
Na krańcach - już przy wysychaniu rozcieramy naszą ranę, aby granice między ciastem a naszą skórą  były roztarte, delikatne.
Ostrym narzędziem - np kredką, długopisem - tak żeby nikogo nie zranić!
Robimy po środku krechę - naszą ranę, z której będzie wypływać krew.
Czekamy aż ładnie zaschnie.....


.... i do dzieła!
Malujemy, mejkapujemy - zaczynamy od podkładu, dopasowanego do naszego koloru twarzy - malujemy także ranę!
Możemy dodać podkrążone oczy, siniaki itp.
Następnym krokiem jest pomalowanie czarną kredką naszej dziury na ranę a następnie czerwoną kredką.
i ostatnie czyli dodajemy sztuczną krew - można ją kupić, zrobić z keczupu  lub zrobić samemu.

Przepisy do sztucznej krwi są  w internecie, my miałyśmy akurat kupioną.
W internecie można znaleźć wiele wersji, z plasteliny bądź gumy do żucia - jak tutaj.
http://www.spryciarze.pl/zobacz/jak-zrobic-sztuczna-rane-halloween
Jednak nie jest to higieniczne, a taka masa, o której tutaj pisałam jest naprawdę godna polecania.
Przypominam o dokładnym, cierpliwym roztarciu połączenia skóry z raną.



Niestety szybka obróbka nie wyszła rewelacyjnie, ale uwierzcie - jest lepiej : D

Scary Halloween!

KLIK KLIK KLIK


czwartek, 25 października 2012

4#Match & Poznaj Agutę

Haluszka dziewuszka!

Na początek chciałabym was serdecznie zaprosić na Tego BLOGA KLIIK
Proszę Cię gorąco o wysłanie pocztówki, szczególnie jeśli jesteś za granicą, choć z Polski też są mile widziane :)
Ten Blog jest dla podróżników, więc zainteresowanych zwiedzaniem świata zachęcam!


* Dokończę tylko temat poprzedni czyli mój 4#Match.
Rodzinka odezwała się. Napisali, że są bardzo zainteresowani mną i czy ja czułabym się komfortowo opiekując się takim małym bobasem.
Co prawda jak przyjadę dziecko będzie miało 3 miesiące.
Jednak biorąc pod uwagę wiek dziecka no i miejsce zamieszkania rodziny (50km od Seattle) po dwóch wiadomościach
Napisałam "powodzenia w szukani au pairki".
Także jedziemy dalej :)
Wiem, że lokalizacja nie jest najważniejsza, jednak dla mnie też jest ważna.
50km od Seattle to dla mnie stanowcze nie
Nawet nie mam doświadczenia z takim bejbem małym...
 Cały czas mam na uwadze, że moja siostra rodzi w połowie grudnia i na pewno będę jaj pomagać, więc "nauczę się" takiego małego dziecka.
Tylko HF pewnie będę wybierała wcześniej niż ona urodzi i nie wiem czy zaryzykować po prostu ;x
Myślę, że minimum 6 miesięcy dziecko powinno mieć :)

Poznaj Agutę

Przyznam Ci się szczerze, że lubię być typową kurą domową!
Lubię gdakać, śpiewać, dziobać.
Lubię gotować!

i to takie prawdziwe dania, no bo co to jest to ' z proszku' ?
Śmieciowe jedzenie.
A ja lubię ugotować dla rodziny, dla przyjaciół.
Dlatego łudzę się, że pokaże ludziom zza Oceanu co to jest prawdziwe jedzenie!
Haha!
Buraczków zapach unosi się dookoła mnie, no i ostatnio robiłam kompot - śliwkowy i jabłkowy!
Omnom nom
Jeju buraczki domowe są przecudowne!
No pyszności wychodzą!

Pozdrawiam, polecam :)


Tak poza tym to maluję, make-up'uję, wizażuję, charakteryzuję.
Możliwe, że moja przyszłość będzie z tym związana.
i od razu mówię Ci, że ten blog z pewnością będzie miał elementy kosmetyczne, charakteryzacyjne itp.
Właściwie miał już jeden wątek dotyczący zwalczania wągrów.
A w wkrótce pojawi się post o nowych pędzlach do makijażu, i super-genialnych charakteryzacjach na Halloween!
- m.i.n. robienie sztucznych ran :)
Ten przedmiotu uczę się w szkole, naprawdę nauczyłam się bardzo dużo. Chodzę także na różne warsztaty itp.

OOO! Ostatnio sama miałam takie usteczka : D - GlitzyLips

Interesuję się także fotografią - byłam w technikum fotograficznym, teraz w mojej szkole też uczęszczałam na te zajęcia.
Tak więc jakieś pojęcie na ten temat mam - myślę, że też pojawi się trochę tematów ;)


i naprawdę lubię dzieci, nie to - że Ameryka och ach - to też przecież!
ale uwielbiam te stworzonka <3

Jestem poniekąd ekolożką -> lepiej nie śmieć przy mnie!
a także perfekcjonistką.
Staram się być miła dla ludzi, bo wiem że często się czepiam :D
i chyba nawet trochę mi wychodzi :)

Mam dwie siostry - wspominałam, że jedna rodzi w połowie grudnia a druga podróżuje,
 więc niedługo nasze mieszkanie będzie zamieszkiwane tylko przez rodziców i piesa :D
Oto Shake (szejki), Shakekulka, Shejana, Jajko, Michał, Szejson - jak kto woli 

Hm myślę, że kto czyta bloga ten już troszkę mnie poznał, choć mało mówię o sobie publicznie.
Postaram się trochę otworzyć - szczególnie kiedy wyjadę :)

Za często zaczynam zdanie od "NO"
"No i do tego...", " No a teraz to...", " No przecież każdy..."
W tym poście już pozmieniałam takie zdania, te wszystko noooo -  uwierz, że było ich sporo!

A do tego strzelam palcami, a do tego podejrzewają ludzie, że mam nerwicę natręctw ;o
np obsesyjne mycie rąk i tak daaaaaleeeej i tak daaalej - sporo tego jest ;x

Zawszę wolę kupić rajstopy o rozmiar za duże niż za małe!

Jestem towarzyska i wszędzie mnie pełno, właściwie powinnam pisać to w czasie przeszłym.
Mam nadzieję, że znowu 'odbuduję' siebie do tego stanu :)
- tak czy siak łatwo nawiązuję nowe znajomości, nigdy nie mam z tym problemu.

Ufam ludziom, nawet obcym - aż za bardzo ;x

...i lubię takie artykuły, sprawozdania, historie jak te:
http://vod.pl/na-zawsze-razem-abby-i-brittany-koncza-szesnascie-,82609,w.html#play
Ciekawy artykuł o siostrach syjamskich - oczywiście JU ES EJ.
Zapraszam do oglądania : )


Cieszę, się że tyle osób pisze do mnie, wchodzi na bloga - to naprawdę miłe :) dziękuję!
no to więcej do powiedzenia nie mam dziś :)


Have a nice day!
Bye bye

wtorek, 23 października 2012

4# Match!

A właściwie na razie 4# rodzinka - no bo się nie odzywali (jeszcze?)

Rodzinka:
Rodzice heteroseksualni - w przeciwieństwie do ostatnich :)
Mama: 27 lat; praca:  Industrial Engineering Analyst for Boeing
Tata:  28 lat, praca: Civil Eningeer for InSitu Engineering -  często podróżuje
Chłopiec: 2,5 roku
II Chłopiec: 3 tygodnie
+ pies i kot
Rodzinka mieszka nieopodal Seatle, Washington - ich mieścina jest oddalona o 50 km.
Familia nigdy nie miała operki, od czasu do czasu podróżują do Kanady, więc piszą, że chętnie zabiorą operkę w podróże.
Samochód podobno do dyspozycji, ale to jeszcze trzeba by było się dopytać : )
Ze zdjęć wyglądają na miłe osoby, jak wiecie są młodzi - no moja najstarsza siostra ma 28 lat i się z nią dogaduję ;)


* Co z tego, że na roomie mam zaznaczone, że dzieci od 6 miesiąca życia mogłabym "brać" ;x
i że nawet się nie zajmowałam młodszymi ;x

Hmm na tyle dobrze, że będę mogła się trochę podszkolić kiedy moja siostra urodzi : )
fuck!
Śni mi się po nocach to mojej siostry dziecko - kolejny raz :D Dzisiaj to już była przesada ;x


Moje odniesienie?
Pozytywne, choć 50 km od ( i tak paskudnego ) Seatle mnie przeraża ;x


PS. Powiem wam szczerze, że opcja re-matchu może się okazać bardzo ciekawa - poznawanie, zwiedzanie nowych miejsc :)

piątek, 19 października 2012

APC & Pytania do potencjalnej Host Family

Po pierwsze na wstępie chciałam powiedzieć, że...
Holy crap!

Wcześniej miałam wyjechać w listopadzie, ale, ale ale... tam jakieś moje problemy miałam
no i zmieniałam datę wyjazdu na styczeń ( pierwsza dostępna data ),
 no i APC nie mogło mi zmienić daty wyjazdu bez aneksu, w końcu do nich dotarł ten aneks (do Gawo)
No i teraz czekam aż łaskawie agencja amerykańska APC zmieni mi moją datę na profilu

Nic dziwnego, że miałam mało rodzinek na roomie.
Nie mówię, że gdyby nie to, to miałabym tysiące :D
Teraz z mojego profilu jestem w końcu zadowolona, zaktualizowałam zdjęcia, wszystko pięknie jest.
(edit: Już zmienili mi moją datę dostępności na profilu, także wszystko gra! )


Pierwsza dostępna data to 7styczeń, jednak ja chciałabym wyjechać na początku lutego.
Moja ukochana siostra niedługo urodzi małą Kaję ( w połowie grudnia ), więc też chcę jej trochę pomóc na początku.
Spędzić trochę czasu z tą malutką - nawet nie wiecie jak się cieszę :)



Jesień tego roku jest przepiękna!!!


INTERVIEW WITH HOST FAMILY

Teraz przygotowując się do interview z rodzinkami trzeba wiedzieć o co pytać rodzinkę.
Pamiętajcie - im więcej dowiecie się przed przyjazdem tym mniej będziecie zaskoczeni na miejscu = mniej spin :D

Oto pytania:
W sumie większość jest z internetu - autor nieznany. 
Za błędy umywam ręce :D

1.Have you ever had an aupair? Did your last au pairs like to be your au pair?
2.At what hours will I be able to go to college? Will I can go there when your children will be at school? 3.where is the college in your village?
4Will I have my own room?If yes what furnitures will be in my room?
5.Is it possible to connect the internet to my own computer which i'm going to take from PL?
6. Will I be able to use a phone (for example to call to another parts of USA)?
7. How many hours per day will I have for my own? What about weekends? How do you spend your weekends with your children?
8. Will I have to cook the dinners also for you and will I have to clean the house?
9. Will I be able to use the car? 
10. Do you travel sometimes, and if yes, can go with you?i would like to visit new places...
***
11. Will I can go out after my work hours, and if yes, will I have a time limit when I have to go back?
12. Are there another au pairs near your house?
13. When is the best time for my arrive to usa? 
14 is it possible to invite my potential friens to your home? i mean my own room?
15 will you treat me as a member of your family or just as a normal employee?
16. How do you spend the christmas with au pair?
17. can i get an e mail to your current au pair?
18. how is your doughters reaction for new girls at your home?
19. how often will i have to do shopping?
20. where do you keep the dog?
***
21. how often will i have to do childrens laundry?
22. does your children plays withs another children from neighbourhood?
23. how do you spend the family feast-days like a birthday?
24. do your children like going to school?
25. do they accept aupairs quickly?
26. what do they like doing during the holidays?
27. what is the children characters?
28. what is your religion and do you often go to the church?
29. is there any entertaiment in your neighbourhood? like a cinema, parks, restaurants and a departament stores or shops with clothes?
30.how can i get to the bigger city instead of car?
***
31.do your family eat any special food ? do you have any allergies for sth?
32.do you spend a lot of time in the big cities with children?
33. are you sure that i can be your aupair?
34.so when is the best time to my arrive to us?
35. What type of punishment you use if your children are rude?



About the children:

* How old are the children and what are their names?

* What do they like to do?
* What are their personalities like?
* What are their favorite games and toys?
* If the child is a baby, is she/he walking and/or talking yet and how do they get there?
* What is your approach to raising your children?

About the parents:


* What is your profession?

* Why are you interested in hosting an au pair?
• What made you interested in my application?
* Have you had an au pair before?
* What are your hobbies?
* Have you ever been overseas or visited the country that I’m from?
* What is your lifestyle like? (active or relaxed etc.)

About your duties:


* Will I be responsible for any household duties that relate to the children?

* What will my schedule be like and what activities will you expect me to do with the children??
* What kind of rules would you ask an au pair to follow?

About their area:


* Tell me about the area where you live?

* Are there other families with children nearby?
* Are there any other au pairs in the area?
* What kind of study opportunities are offered in your area?


No to na tyle. Chyba całkiem sporo tych pytań, co ?;>
Życzę miłego weekendu

Jesień tego roku jest przepiękna!!!




wtorek, 9 października 2012

MATCH i Relacja z hostami :>

Hejka sklejka!
Wiecie jak genialnie w końcu wziąć się za siebie? ;D
Po tylu latach w końcu mnie sie udało!

Przez to pokochałam swoją szkołę!
Czemu każda szkoła nie jest taka? Każdy by chciał do niej chodzić!
Żal mi będzie, oj żal będzie opuszczać ją :<
Mamy nawet coś policealnego tam, więc jakbym bardzo chciała to wrócę :D

m.in. w mojej szkole jest to super, że mogę zdać do następnej klasy właściwie w każdym momencie
- na każdej radzie pedagogicznej :)
a w sumie jak już pisałam, że genialnie się wziąć za siebie, to się wzięłam!
i w końcu byłam chwalona przez "wychowawcę" ( tutora ) :D
Mobilizacja pełną parą!

Planowany wyjazd do Stanów Zjednoczonej Ameryki -> początek 2013roku! - umowę mam do 7 kwietnia
( stąd też licznik na końcu mojego bloga - licznik do świąt, abym wiedziała ile mam mniej więcej czasu )

Zrobiłam całkowicie nowy filmik, na razie mam w nim same zdjęcia, ale i tak już zajmuje 2:20,
więc pozostała kwestia mówiona - chyba najgorsza :<
no, ale w zamian czeka mnie...

USA!

Wiecie co, czytając wasze blogi dużo informacji mi dajecie, ale wciąż się zastanawiam nad tym jak konkretnie wygąda
relacja operka-hostmum i operka - hostdad - tak konkretnie :)
Czy przytulają was, czy żartują, jak traktują, czy możecie porozmawiać z nimi jak z przyjaciółką
i wszystkie najdrobniejsze szczegóły, także proszę Ciebie (jeśli jesteś operką) o taką notkę :)
Można by nawet znowu zrobić tag, ale jak wiadomo świat operski nie ma za dużo czasu na siedzenie na kompie. ;<


match
Choć, widziałam u jednej z was określanie rodzin, które tylko weszły na profil jako po prostu family - nie match.
więc napiszę FAMILY
Generalnie miałam 3 rodziny na roomie, z jedną pisałam kilka maili, ale darowałam sobie.
Teraz mam UWAAAGA UWAGA

New York City, Manhattan!
2 chłopców: 1 i 3 latka
samochód podobno do dyspozycji
No i ciekawa informacja, matką jest polka a..... (ojcem?) .....
nie :P a drugą matką jest amerykanka :D
Homoseksualistki mi się trafiły, niestety podobno jutro mają zamykany room, a nie odezwały się :<
a chętnie bym z nimi pogadała - tak z ciekawości ;)


edit: Miesiąc temu miałam jakiś kolejny match, ale właściwie nie pamiętam co tam było... :D Jakaś mała mieścinka ;x
No to czekamy dalej :)

środa, 3 października 2012

Wybór HF, rematche...

Witam was wszystkich ponownie!

Jak widzicie pewnie same ostatnio nasze kochane au pairki z Polski trafiają w dość słabe rodziny...
Oczywiście nie wiem jak to jest u dziewczyn z innych państw, ale podejrzewam że to samo.
A właściwie u jednej z dziewczyn czytałam na blogu, że jest naprawdę dużo rematchy,
że to jest na porządku dziennym, że to jest normalne - no zdziwiłam się.
Niestety nie ma na to recepty :|

Tak czytając, obserwując wybieranie rodzin, to bardzo, ale to bardzo się dziwiłam, że ten proces jest taki szybki.
Właściwie często rodziny mówią zdanie " Czy chcesz zostać naszą operką?"  już po drugiej, czy nawet pierwszej rozmowie!
A my podekscytowane, bo fajne miasto, bo dzieci słodkie, bo miła HM, bo HD żartem zarzucił,
bo samochód mi dadzą, bo łazienka na własność, bo wolne weekendy, bo... bo....

Tak to właśnie wygląda, a co potem?
Potem się okazuje, że jednak zasady tego domu coś nam nie odpowiadają.
...że sprzątaczkę z nas chcą zrobić.
...że auto to jednak raz na tydzień, za wielkim pozwoleniem.

Jak już pisałam niestety nie ma recepty na znalezienie IDEALNEJ host family...
Praktycznie zawsze jest tak, że z rodzinami super się układa przez kilka pierwszych miesięcy,
no a potem już rodzinie coś nie odpowiada, my wyluzowałyśmy i się tak bardzo nie staramy...

Przykładna au pair!
Myślę, że jeszcze przed wybraniem host family powinnyśmy porozmawiać z potencjalną rodziną kilka razy.
Chyba lepiej tak, niż raz a długo - bo po rozmowie nagle pytania się przypominają,
a wiadomo warto się przespać i przyswoić pewne informacje i spokojnie zdecydować gdzie się spędzi
JEDEN ROK swojego życia.

Czytałam nie raz, że jeżeli chodzi o auto to przed przyjazdem warto naprawdę dokładnie się wypytać
jak to jest z tym pojazdem, żeby potem się nie okazało, że jesteście na wsi 
- i ani do szkoły dojazdu nie ma, ani znajomych spotkać. 

i nie tylko jeśli o auto chodzi, warto się wypytać o wszelkie szczegóły, o plan,
o główne zasady ( o tak! Pojawiło się kilka dziwnych zasad),
o wszystko tak abyśmy nie były rozczarowane, aby nie było rematchu.
Domyślam się, że na pierwszej rozmowie to nieładnie wypytywać o niektóre sprawy,
 ale jakoś trzeba podejść, owinąć w bawełnę i poruszyć takie tematy :)

Wiem, że to niby wszystko wiadomo, że to się czuje, że to TA rodzina, no ale chciałam przypomnieć :)

A ja już przygotowałam 80% mojego filmiku, także przede mną wybieranie rodziny, wypytywanie i rozmawianie.

Naprawdę życzę powodzenia i w rematchach i w wyborze rodziny - aby się ułożyło!
Papatki :)

niedziela, 19 sierpnia 2012

Ja i europejskie matche.


Siemka ziomale!

W chu*j.
Nagle zostałam zmuszona iść zupełnie inną drogą - ba budować ją od początku...
... i otóż jestem - cała ja.
Pobita, rozszarpana, rozebrana, zgwałcona.

Zawsze mówiłam, że moim zainteresowaniem są ludzie.
Uwielbiam patrzeć, obserwować wszystkie szczegóły.
Wiem o Was bardzo dużo.
Mogłabym pisać książki!
Od relacji męsko-damskich, po przyjacielskie - z rodzicielskimi musiałabym się jeszcze trochę oswoić.

Szewc bez butów chodzi.


Mam tyle rzeczy w głowie, że trudno to pojąć.
Ludzie - nawet nieznajomi - mówią, żebym nie jechała do Stanów.

Czy Stany są naprawdę takie inne, lepsze (?)
Co tam jest takiego, czego tu nie ma.
Czy uśmiechy  i  zagadywanie na ulicy jest szczere?
Czy Polaków dobrze traktują - a nie z góry?
No i jak znaleźć idealną rodzinę, wiem z doświadczenia,
 że poznać kogoś przez internet a w rzeczywistość to zupełnie coś innego!
i przecież ciężko poczuć, że TO TA RODZINA - skoro to przez internet przecież, noooo.

Mimo tych pytań, gdy ktoś mnie pyta - odpowiadam, że wyjadę.
może to jest kłamstwo, może czysta prawda - drogę swoją buduję ja, będzie więc po mojemu.


               Niedawno przypomniało mi się, że jak byłam mała nie raz moja rodzina brała udział w losowaniu zielonej karty.
Tak... i gdyby szczęście nam dopisało mówiłabym teraz perfekcyjnie po angielsku,
a Polska byłaby ledwie znanym państwem...

*** Edit***
Przypomniało mi się, że miałam przecież jeden match z Ameryki!
Woooohoooooo.
Ta... Tylko Polaków spod Seatle i któraś z Was rozmawiała z nimi i ta rozmowa była... dość dziwna.
Także dobrze, że byłam wtedy w Turcji i nawet na skype z nimi nie gadałam, wymieniliśmy kilka maili i koniec.
*** Edit***

            W kwestii matchy, moje wakacyjne plany się trochę zmieniły.

Mama mówiła " Aguta! Lecimy na wakacje!" No to poleciałyśmy do Turcji.
Po Turcji był już sierpień i nawet nie szukałam rodziny gdzieś w Europie, ale to kilka moich matchy:

MATCH No.1

Gdzie?

UK, wiocha pod Lincoln.

Dzieci?
Trójka
wiek:
4,7,9

Moje odczucia?
Oooo mamoooo farma!
i to Angielska!
Suuuuuuuuuuper, mają konie i różne takie zwierzęta, więc mogłabym pojeździć i nauczyć się czegoś :)
Od zawsze mieszkam w mieście, na wakacje do miasta, więc może pora coś zmienić?
Nooo i mogłabym zrobić super aplikację do USA, z dziećmi na koniu, na wsiii aaaaa <3 <3

MATCH No.2

Gdzie?
Południowa Anglia, wieś

Dzieci?
Dwie dziewczynki
wiek: 2 i 7 lat

Moje odczucia?
To samo co wyżej :D

MATCH No.3

Gdzie?
Francja, St. Tropez

Dzieci?
Jedna dziewczynka
6 lat

Moje odczucia?
O mamo piękna Francja!
Morze, no i TOOOO St. Tropez! Chciałam jechać jako au pair na wakacje, nad morze, poopalać się no to mam!
Same wiecie jak to wakacje... :)

Tooo St. Tropez->>